z Kir na Ciemniak
(14 sierpnia 2011)

Kiry Dolina Kościeliska Twardy Upłaz Ciemniak (powrót tą samą trasą)


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: średnio długa, bez trudności
czas (bez odpoczynków): ok. 6-7 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 12 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Rano wita nas piękna pogoda - czyste niebo, świetna przejrzystość.
V: Po dwóch kawach i śniadaniu do łóżka nabieram ochoty na realizację "planu A", czyli zdobycia Ciemniaka.
W: Jedziemy do Kir, zostawiamy samochód na prawie pustym parkingu i o ósmej rano idziemy drogą w Dolinie Kościeliskiej .
V: Krasnoludka zachwyca się owieczkami, krówkami i konikiem ciągnącym bryczkę.
W: Skręcamy do Doliny Miętusiej . Zaczyna się mozolne, dość strome podejście przez las.
V: Idziemy równym, spokojnym tempem.
W: Co chwila wyprzedzają nas pędem turyści, którzy po chwili odpoczywają ciężko dysząc, a gdy ich miniemy, znów ruszają i nas wyprzedzają.
V: Rekordzistów spotykamy w ten sposób kilkanaście razy.
W: Są o wiele bardziej zmęczeni od nas, a czas dojścia mamy taki sam.
V: Na Adamicy przystajemy na chwilę. Robi się coraz cieplej.
W: Z lasu wysypuje się istny tłum - jakas "wycieczka zakładowa". Pozwólmy im sie wyprzedzić.
V: Chwilę później dochodzimy do Pieca. Odpoczywamy . Krasnoludka spaceruje . Moment nieuwagi i zaryła nosem w ziemię.
W: Widać stąd strome podejście pod Twardy Upłaz; samego Ciemniaka nie widać.
V: Mimo protestów Krasnoludka ląduje na powrót w nosidle. Ruszamy.
W: Podejście nie chce się skończyć, sprawę pogarsza fakt że zrobiło sie naprawde upalnie.
V: Na tle nieba widać ludzi idących grzbietem .
W: Dochodzimy do Chudej Przełączki , nie zatrzymując się idziemy dalej. Uff... tu naprawde jest stromo!
V: Skądś przywiało chmury, co nas nieco martwi, a wiatr jest zimny i przenikliwy. Opatulamy Krasnoludkę .
W: Z Twardego Upłazu widać wreszcie szczyt Ciemniaka . Teraz już prawie płasko.
V: Ostatnie metry i wychodzimy na rozległą jak pole golfowe kopułę szczytową Ciemniaka .
W: Widać wspaniale Tatry Wysokie, o dziwo nie schowały się w chmurach .
V: Krasnoludka zasnęła i śpi tak twardo, że nie budzi jej wyjmowanie z nosidła. Rozkładam legowisko z polara, żeby sobie mogła uciąć drzemkę w komfortowych warunkach .
W: Odpoczywamy. Robię masę zdjęć.
V: Śpiąca słodko Krasnoludka wzbudza ogólną sympatię. Niestety musimy ją obudzić, żeby coś zjadła .
W: No i popodziwiała widoki.
V: Jeszcze wspólne zdjęcie . Zaczyna robic się chłodniej, więc nie zwlekając ruszamy w drogę powrotną .
W: Woda i prowiant kończą się, poza "żelaznym" zapasem dla Krasnoludki. Jesteśmy już solidnie zmęczeni.
V: Przy źródełku napełniamy butelki.
W: Schodzimy dość szybko, ku widocznemu w oddali Piecowi .
V: Przy Piecu odpoczynek. Krasnoludka siedzi na kamieniu i zajada rodzynki . Robi się marudna; by umiescić ją w nosidle bez awantury, musimy ją sprytnie podejść, odwracając jej uwagę czymś ciekawym.
W: Na Adamicy jest mało ludzi , a poniżej, w lesie, szlak wygląda jakoś zupełnie inaczej niz rano. Kamienie osypują sie spod nóg, musze więc bardzo uważać.
V: Jacyś państwo dyskutują na temat tego jaki kolor szlaku oznacza największa trudność. Nie wytrzymujesz i wtrącasz się, by wyprowadzić ich z błędu.
W: Idziemy i idziemy, aż w końcu słyszymy szumiący w oddali potok. Krasnoludka się ożywia.
V: Z pewną ulga wtapiamy się w tłum sunący Doliną Kościeliską. Owieczki i koniki w kirach wprawiają Krasnoludkę na powrót w doskonały nastrój.
W: Ale piękna wycieczka!

by v&w

powrót do listy tras