na Nosal i Sarnią Skałę zimą
(7 lutego 2009)

Murowanica Nosal Kuźnice Przełęcz Białego Dolina Białego Sarnia Skała Dolina Strążyska Droga pod Reglami - Stare Krzeptówki


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: łatwa, piękna widokowo, w jednym miejscu zagrożenie lawinowe
czas (bez odpoczynków): ok. 5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 12 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: W życiu nie widziałem takiej zimy w Zakopanem! Początek lutego, a w mieście 12 stopni i śniegu jak na lekarstwo.
V: Wieje halny, to zawsze źle na mnie działa, jakoś nieswojo mi się robi.
W: Mamy przed sobą cały tydzień. Może dziś jakaś trasa rozgrzewkowa?
V: Co proponujesz?
W: Nosal? Ścieżka nad Reglami?
V: OK. Bierzemy raki?
W: Darujmy sobie, przecież prawie wcale nie ma śniegu.
V: Dojeżdżamy busem do Ronda i ruszamy w kierunku Kuźnic. Przy Murowanicy odbijamy w lewo i po chwili maszerujemy oblodzoną ścieżką na Nosal.
W: Bardzo szybko zaczynamy żałować, że jednak nie wzięliśmy raków. Na szczęście spod lodu wystają tu i ówdzie kamienie, więc da się jako tako iść.
V: Gdzie jest ten wyciąg?
W: Tam. Parę metrów w bok od szlaku widać górną stację.
V: Mijamy jeszcze grupę skałek i stajemy na szczycie . Wieje tak, że trudno ustać.
W: Jeśli tu wiatr jest tak silny, to wyobraź sobie, co musi być wyżej.
V: Ale widoczność jest całkiem dobra.
W: Wziąłem dziś ze sobą moją lornetę 20x60 made in USSR; wydobywam ją i lustruję z przyjemnością ośnieżone granie . Malutko śniegu, na Skupniów Upłazie na szlaku leżą jakies resztki, praktycznie dopiero powyżej 1500 metrów robi się biało.
V: Źle na mnie działa ten wiatr, chodźmy już.
W: Zaczyna się "zjazd" w dół. Chwilami ciężko utrzymac równowagę. Bardzo szybko docieramy do połączenia ze szlakiem z Boczania. Pod górę pną się z trudem turyści.
V: W Kuźnicach 10 stopni Celcjusza. Ruszamy znowu pod górę drogą w stronę Kalatówek.
W: Na samą polanę nie dochodzimy; czarny szlak odbija w prawo nieco wcześniej . Jest podobnie zalodzony, jak poprzedni, ale idzie się odrobinę lepiej.
V: Jak ładnie widać Kasprowy!
W: Szczyty widać, ale ogólnie jest dość ponuro.
V: I bez przerwy wieje.
W: Szlak podchodzi łagodnym zboczem na grzbiet, skąd widać Zakopane.
V: Na zejściu jest ślisko jak diabli . Po raz kolejny plujemy sobie w brodę, że nie wzięliśmy raków.
W: Zsuwam się w dół, chwytając się drzew przy ścieżce.
V: Docieramy do zaśnieżonych mostków nad stromymi żlebami. Gdzieś tu poprzednio zawróciliśmy.
W: Chyba kawałek dalej. Po chwili przechodzimy przez kolejną parę mostków.
V: Wędrujemy dalej w dół, ślizgając się koszmarnie, aż docieramy do szlaku w Dolinie Białego.
W: Kawałek podejścia na Czerwoną Przełęcz i dalej w bok na Sarnią Skałę.
V: Klniesz na czym świat stoi, bo z niewyjaśnionych powodów ślizgasz się znacznie bardziej niż ja. Na szczycie wieje tak, że rezygnujemy z przekąski, byle szybciej zejść niżej.
W: Czekaj, popatrzę sobie jeszcze na Giewont.
V: Lustrujesz północną ścianę przez lornetkę, robisz parę zdjęć i ruszamy w dół. Znów zaliczasz kilka widowiskowych "gleb".
W: Co jest, do cholery?!
V: Docieramy wreszcie do "herbaciarni" w Strążyskiej. Uff!
W: Darujemy sobie dalszą wędrówkę Ścieżką nad Reglami, zejdźmy doliną.
V: Najpierw odpocznijmy, coś zjedzmy i wypróbujmy tutejsze napoje. Zamawiam herbatę z brusznicą, smakuje całkiem nieźle.
W: Po krótkim odpoczynku ruszamy w stronę Zakopanego . Miejscami oblodzoną ścieżką płyną strugi wody.
Pac!
V: Bardzo widowiskowo "wpadasz w poślizg", lądując tylną częścią ciała w środku kałuży i siłą rozpędu przejeżdżasz ładnych kilka metrów. Wściekły gramolisz się na nogi i złorzecząc okropnie, ciskasz z rozmachem kijkami o ziemię. Jeden z nich zgrabnie odbija się od podłoża i o mały włos nie trafia przechodzącej akurat obok turystki. Co ty wyprawiasz?
W: Zaraz mnie szlag trafi! Już nie mogę! Jestem cały mokry, zimno mi! Czy tu musi być tak ślisko?!
V: W końcu zmęczeni docieramy do Drogi pod Reglami. Tu też niestety wszędzie króluje lód, ślizgamy się na minimalnych nawet pochyłościach.
W: Mokrzy i wykończeni docieramy wreszcie na Krzeptówki.

PS: V: Po południu zaczął padać deszcz.

by v&w

powrót do listy tras