na Wielki Kopieniec
(21 sierpnia 2006)

Jaszczurówka Dolina Olczyska Polana pod Kopieńcem Wielki Kopieniec Toporowa Cyrhla


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: lekka i łatwa, piękna widokowo
czas (bez odpoczynków): ok. 2-2,5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 6 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

V: Wysypiamy się porządnie, wychodzimy z domu koło ósmej.
W: Ekwipunek ograniczamy do kurtek, jakichś kanapek i wody mineralnej.
V: Dojeżdżamy do Ronda i idziemy spacerkiem do Jaszczurówki.
W: Wylot Doliny Olczyskiej: kilka samochodów, poza tym pusto. Pani w kasie mówi, że tu ruch zaczyna się o jedenastej.
V: Co to jest? Sadzawki?
W: Tu były kiedyś baseny termalne czy coś. Czytamy na tablicy informacyjnej: salamandra plamista. Wpatrujemy się w wodę, ale nic plamistego w niej nie widać. Szkoda, nigdy nie widziałem salamandry na żywo.
V: Wchodzimy w dolinę. Dróżka biegnie malowniczo wzdłuż potoku , potem przez las, nawet nieco pod górę. Jest chłodno, ale pomiędzy drzewami kładą się smugi słonecznego światła .
W: Po dłuższej chwili marszu dochodzimy do Polany Olczysko .
V: Mizernie stąd wygląda.
W: Bo widzimy tylko fragment, reszta polany jest dalej, za drzewami. Spójrz tam, widać ludzi na Skupniów Upłazie.
V: Po chwili odpoczynku idziemy dalej przez las, szeroką, choć nieco stromą drogą. Moment i jesteśmy przy tabliczce "Wielki Kopieniec 15'".
W: Szlak wychodzi tu z lasu na skraju Polany pod Kopieńcem i rozgałęzia się na dwie odnogi: jedna wiedzie przez polanę, między drewnianymi szopami, druga wspina się na szczyt Kopieńca, widoczny stąd jak na dłoni.
V: Popatrz! O rany! Dziewięćsiły!!! Jakie piękne. Ostatni raz widziałam je w pełni rozwinięte w dzieciństwie w Beskidach. A tu jest ich mnóstwo . Dziesięć minut podejścia sypkim zboczem i stajemy na wierzchołku .
W: Widok jest ciekawy, trzeba przyznać. Widać i Tatry Zachodnie, i Wysokie, i Bielskie. Ponadto Babią Górę, Pieniny, Beskid Sądecki, nawet Pilsko. Mamy dziś super przejrzystość.
V: W Cyrhli widać dokładnie każdy dom.
W: Robię panoramę (panorama z Kopieńca patrz >> tu) .
V: Czekaj, stój tak, super wyglądasz na tle nieba, jak jakiś zdobywca .
W: Jest słonecznie, ale chłodno przez ciągłe podmuchy wiatru.
V: Mieliśmy się dziś wystawić na słońce, żeby wyrównać opaleniznę z dwóch ostanich dni, ale chyba nam to nie wyjdzie. Rozbieramy się na moment, jednak zaraz szybko ubieramy się z powrotem.
W: Idzie jakaś wycieczka. Chodźmy na drugą stronę wierzchołka.
V: Kilkanaście metrów niżej już tak nie wieje; siadamy wśród dziewięćsiłów i zaczytujemy się w przewodniku Nyki. W końcu zaczynamy marznąć, więc ruszamy w dół .
W: Szlak schodzi na drugi koniec Polany pod Kopieńcem i zagłebia się w las. Z początku odcinek skalistego podłoża, potem zwykła ścieżka, która po połączeniu się ze szlakiem z Psiej Trawki staje się szerokim pasem gołej ziemi wydeptanym w leśnym runie.
V: Im niżej schodzimy, tym więcej ludzi mijamy. Wszyscy idą w górę. Ale to jakiś inny "gatunek" turystów niż zakopańskie "bażanciarstwo" - raczej spokojne rodziny z dziećmi, wielbiciele ciszy i spokoju; zupełnie nie działają nam na nerwy.
W: Mijamy budkę TPN-u, wychodzimy z lasu, przez łąkę dochodzimy do szosy. Kawałek dalej serpentynę ścina skrót, który wyprowadza nas na zabytkową kaplicę w Jaszczurówce .
V: Zostajesz na zewnątrz, ale ja sobie nie daruję, muszę wejść do środka. Niesamowite wnętrze: całe drewniane, każdy najmniejszy element wyposażenia wykonany jest w stylu zakopiańskim, nawet na osłonach na lampki wyrzeźbieni są jacyś juhasi. W piwnicach kaplicy funkcjonuje Galeria Sztuki Ludowej; oglądam malowane na szkle anioły przy akompaniamecie delikatnej muzyki. Urocze miejsce.
W: Wracamy spacerkiem do Ronda. Musimy znaleźć ulicę Ornak, tam mieści się ubezpieczalnia, a my planujemy jeszcze dwa dni na Słowacji.
V: Zagłębiamy się w zupełnie mi nieznane dzielnice Zakopanego. Luksusowe wille przeplatają się tu z zdumiewająco obrzydliwymi pensjonatami z czasów Gierka z czarującymi nazwami typu "Zenepol".
W: Ulica Ornak okazuje się wąziutkim zaułkiem. Ubezpieczamy się, potem idziemy po burżujsku na obiad do restauracji na Krupówkach. Wczesnym popołudniem jesteśmy na Krzeptówkach i do wieczora leniuchujemy.
V: Jutro idziemy na Lodową Przełęcz, już się cieszę na samą myśl.

by v&w

powrót do listy tras