na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem
(19 sierpnia 2006)

Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza Morskie Oko Czarny Staw pod Rysami Kazalnica Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem (powrót tą samą drogą)


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: męcząca, wymagająca dobraj kondycji, przepiękna widokowo; niewielkie trudności (przy oblodzeniu lub deszczu znaczne), kilka miejsc eksponowanych
czas (bez odpoczynków): 8-9 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 21 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Dziś realizujemy wyprawę, która nam obojgu od dawna chodziła po głowie...
V: ... idziemy na Chłopka!
W: Ściślej, na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem.
V: Jesteśmy o siódmej rano w Palenicy.
W: Parking zastawiony w jednej trzeciej. Budki TPN oczywiście czynne. Przezornie od razu rozbieram się z polaru.
V: Wcale nie jest tak ciepło. Galopujemy do Morskiego Oka, idzie z nami całkiem sporo ludzi. Robi się jednak cieplej, słoneczko przygrzewa, powietrze przejrzyste.
W: Dochodzimy do Włosienicy; popatrz, tam dziś idziemy .
V: Przy schronisku mało ludzi; siadamy na moment, coś jemy, skręcamy kijki i ruszamy ścieżką wokół jeziora .
W: Szybko wspinamy się na próg Czarnego Stawu.
V: Tafla migoce słonecznymi blaskami, choć brzegi kryją się w cieniu skalnych ścian .
W: Nabieramy wody ze stawu. Większość ludzi idzie na Rysy, na szlaku na Chłopka ruch niewielki.
V: Wchodzimy w kosówkę. Poczekaj, muszę się przebrać, bo się ugotuję w tych spodniach. Przebieram się. Daj mi tej wody. Bleee... ależ paskudna!
W: Kawałek wyżej kończy się kosodrzewina; idziemy teraz skalną ścieżką po piargach .
V: Miejscami jest stromo, ale póki co, nie ma żadnych trudności .
W: Dochodzimy do pierwszego miejsca, gdzie trzeba chwytać się skał, do tego z góry spływa woda, rozbryzgując się na głazach .
V: I znowu ścieżka. Może coś zjedzmy?
W: Dobrze, na tamtym głazie.
V: Pochłaniamy kanapki, podziwiamy widoki .
W: Wchodzimy do kotła Bandziocha Mięguszowieckiego .
V: Chwilę potem dochodzimy do miejsc, gdzie zaczyna się wspinaczka. Trzeba złożyć kijki i przytroczyć je do plecaka .
W: Skała jest dobrze urzeźbiona, idzie się świetnie. W dole za nami niesamowicie niebieskie Morskie Oko .
V: W pewnym momencie ścieżka przytula się do ściany, z lewej głęboka przepaść; na wysokości ramion wbite są dwie klamry, na wypadek, gdyby komuś zakręciło się w głowie.
W: Kawałek wyżej w skalnym zacięciu kolejne dwie klamerki, wbite chyba na wypadek deszczu lub oblodzenia, zbędne w tak wspaniałych warunkach jak dziś.
V: Dalej zwykła ścieżka na szczyt Kazalnicy. Po prawej lodowczyk w Bandziochu Mięguszowieckim .
W: Chciałem zobaczyć osławioną ścianę Kazalnicy z góry, jednak zaczyna się gdzieś poniżej głównego szczytu; stąd widać tylko kilka turniczek na tle Czarnego Stawu, widocznie ściana jest poniżej nich.
V: Od Kazalnicy ścieżka biegnie wąską granią, potem skośną skalną półką .
W: To słynna "galeryjka", podobno silnie eksponowana. Czekaj chwilę, chcę zdjęcie na tle lodowczyka . Idziemy w górę. Bez przesady z tą ekspozycją, ścieżka jest szeroka i wygodna . Nie chciałbym jednak iść tędy, gdy jest mokro.
V: Im wyżej jesteśmy, tym lepsze widoki .
W: W końcu naszym oczom ukazuje się przełęcz . Nad nami po lewej skalny "chłopek", od którego przełęcz bierze nazwę .
V: Kilka minut i stajemy na przęłęczy . Widoczność wspaniała na obie strony; świetnie widać różnicę poziomów między głęboką Doliną Rybiego Potoku a znacznie płytszą Doliną Hińczową.
W: Próbuję zrobić panoramę, ale okazuje się to niełatwym zadaniem: z każdego punktu przełęczy jest inny widok, nie da się objąć wszytkiego na raz. Z grani Mięgusza Pośredniego widać więcej Tatr Wysokich, więc stąd ostatecznie robię panoramę (panorama z Przełęczy pod Chłopkiem patrz >> tu). Podchodzę kilkanaście metrów w górę po zboczu Mięguszowieckiego Pośredniego do momentu, gdy zza Czarnego ukazują się Rysy . Dalej jest skaliście i niebiezpiecznie. Wracając na przełęcz dostrzegam, że w międzyczasie przybyło kilka osób. Mam nadzieję, że nie ma wśród nich strażnika TPN...
V: Wracasz na moment, ale nie możesz najwyraźniej usiedzieć w miejscu, bo zaraz zabierasz aparat i pędzisz w stronę Mięgusza Czarnego.
W: Stąd widać doskonale Mięgusza Pośredniego i Tatry Zachodnie .
V: Wreszcie udaje mi się zabrać ci na moment aparat; po zachodniej stronie nieba rozwarstwiają się prześliczne chmurki . Jakiś turysta namawia cię, żebyś "skoczył" z nim na Mięgusza Czarnego, bo to przecież bliziutko, pół godziny. Wykręcasz się, w końcu pan wybiera się sam, ale zaraz wraca.
W: Nie zna drogi i nie chce głupio ryzykować.
V: Nie rezygnuje tak łatwo: teraz idzie w kierunku Pośredniego. Jakaś parka bez ceregieli schodzi "na rympał" w dół w stronę Wielkiego Stawu Hińczowego.
W: Co tam granica, co tam szlaki... Patrz, jaki tłum na plaży i przy schronisku!
V: Zbieramy się. W dół galeryjka jest mniej przyjemna; drobny żwirek osypuje się, poza tym w górę idzie sporo osób i trzeba się z nimi mijać.
W: Tuż poniżej przełęczy zza Miegusza Pośredniego wyłania się Wielki .
V: A Morskie Oko ma dokładnie taki kształt, jak na mapie .
W: Zobacz, ile ludzi na Rysach. Oba szczyty dosłownie oblepione.
V: Schodzimy w kierunku Kazalnicy .
W: Nie mogę odżałować, że nie widać stąd tego słynnego urwiska...
V: Robię ci jeszcze "alpejskie" zdjęcie z Rysami w tle i schodzimy dalej.
W: Góry genialne odbijają się w twoich okularach . Kawałek dalej przechodzimy znów nad przepaścią przy ściance z klamrami .
V: Jeszcze odcinek skał, ścieżka przez Bańdzioch, skałki przy lejącej się wodzie, ścieżka przez kosówkę. Teraz widać, jakie tłumy kłębią się przy Czarnym Stawie, a jeszcze gorsze wokół Morskiego Oka. Ktoś leży w śpiworze w kosodrzewinie ładnych parę metrów od ścieżki. W Czarnym Stawie brodzi jakaś rodzinka , nic sobie nie robiąc ze stojącej pięć metrów w bok tabliczki "kąpiel wzbroniona". Pełno wrzeszczącej dzieciarni.
W: Staramy się możliwie szybko zejść w dół, nie jest to łatwe - mnóstwo ludzi idzie w górę, część schodzi ślimaczym tempem.
V: W końcu stajemy nad Morskim Okiem. Może chodźmy drugim brzegiem? Będzie mniej ludzi, poza tym jeszcze tamtędy nie szliśmy.
W: Okazuje się, że i tu jest mnóstwo ludzi.
V: Idziemy za jakąś wycieczką. Nastoletnie turystki idąc obrywają co chwila liście z rosnących przy ścieżce krzaków, po czym je wyrzucają. Zaraz im coś powiem.
W: Chodź, wyprzedzimy je.
V: Z naprzeciwka nadchodzi kolejna grupka. Krztuszę się niemal ze śmiechu: panienka ma na sobie mini do pół pośladka i sandałki na wysokich szpilkach, a idzie jakby była co najmniej na pokazie mody.
W: A niech sobie skręci nogę, nawet jej nie bedę współczuł.
V: Idziemy najszybciej jak możemy, mijając coraz liczniejsze grupki klapkowiczów porozkładanych wokół ścieżki, popijających piwo, moczących sobie nóżki w wodzie, hałasujących niemiłosiernie.
W: Czeka nas jeszcze najgorsza makabra: przedarcie się przez "plażę" .
V: Tłum obrzydliwy. Szybko idziemy do Palenicy, wkurzeni coraz bardziej. Po drodze strasznie kłócimy się o jakieś drobiazgi.
W: Wiesz dlaczego się kłócimy? Przez to wszystko.
V: Toczysz ponurym wzrokiem dokoła. Szkoda, że marsz w zamieszaniu i hałasie popsuł nam nieco wrażenia z tak fajnej wycieczki.
W: Niestety, nie dało się tego uniknąć.
V: Co gorsza zaczyna mnie całkiem mocno boleć kolano.
W: Przez to, że tak szybko idziemy po asfalcie, nogi są bardziej obciążone.
V: Naprawdę boli... Bierzesz mnie pod ramię, jakoś dochodzimy do parkingu.
W: Moment i jedziemy do Zakopanego. Czujemy, że trochę nas "chwyciło" słońce.
V: Zmęczona jestem... trzeba się wyspać.
W: Jutro dla odmiany Tatry Zachodnie. Mam nadzieję, że wreszcie przejdziemy grań Chochołowskiej.

by v&w

powrót do listy tras