na Kościelec
(24 lipca 2006)

Kuźnice Boczań Przełęcz między Kopami Dolina Gąsienicowa zachodnia część Doliny Gąsienicowej Przełęcz Karb Kościelec Przełęcz Karb Czarny Staw Gąsienicowy Dolina Gąsienicowa Przełęcz miedzy Kopami Boczań Kuźnice


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: z umiarkowanymi trudnościami, miejscami przepaścista, nieubezpieczona; trudna i niebezpieczna w przypadku deszczu bądź oblodzenia; wspaniałe widoki na Dolinę Gąsienicową
czas (bez odpoczynków): ok. 6 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 15 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Dziś ostatni dzień pobytu, musimy wrócić w miarę wcześnie. Wymyśliliśmy sobie wycieczkę na Kościelec. Byłem tam już dwa razy: raz w mgle totalnej, raz w nieco mniejszej. Mam nadzieję, że dziś będzie lepsza pogoda.
V: Super! Już od dawna mam ochotę tam się wdrapać.
W: Kolejny raz udaje nam się wejść na teren Parku przed otwarciem kas. Pogoda zapowiada się wspaniale.
V: Na początku szlaku natykamy się na sporą wycieczkę dzieci prowadzoną przez przewodnika.
W: Przyspieszmy i mińmy ich, denerwują mnie.
V: Wiem. Może skręcą na Nosal? Oglądam się: nie skręcili, idą za nami.
W: Wychodzimy z lasu. Ale przejrzyste powietrze!
V: Z Równi Królowej pięknie widać góry otaczające Halę Gąsienicową .
W: Nie idźmy do Murowańca, będzie mnóstwo ludzi. Stąd prowadzi alternatywna ścieżka w stronę Kasprowego, nie musimy schodzić na dno doliny. Zrób mi zdjęcie .
V: Skręcamy na czarny szlak w stronę Świnicy i mijamy stację kolejki krzesełkowej.
W: Zimą szliśmy gdzieś tam, po tej kosodrzewinie .
V: Od stacji kolejki spotkaliśmy zaledwie dwie osoby. Nad Zielonym Stawem odpoczywamy moment. Patrz! Ryby!
W: Idziemy dalej mijając kolejne stawy, po chwili stoimy już na Karbie. Stań tam, zrobię ci takie samo zdjęcie jak zimą .
V: Rany, ale stromo! Za ile będziemy na górze?
W: Pół godziny. Idziemy. Pierwsze trudniejsze miejsce .
V: Przypinamy kijki do plecaka. Idę pierwsza, zrobię ci zdjęcie, jak się wspinasz .
W: Kawałek normalnej ścieżki, szczyt coraz bliżej. No dobrze, już teraz kijki nam będą tylko przeszkadzać. Znowu mocujesz je do plecaka. Tu jest miejsce, którego nie lubię .
V: Nie jest tak źle.
W: Chwilę później stajemy na szczycie .
V: Widoki świetne, otaczające góry jak na wyciągnięcie ręki.
W: Widać Tatry Zachodnie , całe Podhale, Babią Górę , Pilsko, nawet Luboń. Niesamowite (panorama z Kościelca patrz >> tu) .
V: Czekaj, zrobię Czarny Staw.
W: Nie obejmiesz całego, musiałabyś się bardzo wychylić. Nie spadnij mi tam.
V: Trochę się wychylę .
W: Zobacz, ile śniegu pod Kozim Wierchem .
V: Schodzimy. Pójdę pierwsza, zrobisz mi zdjęcie .
W: Schodzi się odrobinę gorzej, miejscami nie widać, gdzie stawiać nogę. Potem znowu kawałek ścieżki.
V: Czekaj, teraz widać Czarny Staw w całości .
W: Patrz, jacyś taternicy.
V: Co oni wyprawiają? Chodzą trawiastym zboczem wbijając haki i ubezpieczając się wzajemnie liną?
W: To kursanci, pewnie pierwszy raz się wspinają, uczą się.
V: Tuż przed Przełęczą Karb spotykamy naszą "znajomą" wycieczkę.
W: Za przewodnikiem idzie zaledwie kilka osób, reszta pewnie została przy Murowańcu. Pozdrawiamy ich. Czy wam płacą za to chodzenie po górach, śmieje się przewodnik.
V: Chwila i jesteśmy na szczycie małego Kościelca .
W: Zimą strach było tu podejść po nawisach; teraz - wygodna ścieżka.
V: Schodzimy w dół, stromo po piargach. Mijamy po drodze uroczą rodzinkę: tatuś, mamusia i córka idą grzecznie ścieżką, a kilkuletni brzdąc skacze po okolicznych kamieniach, krzycząc radośnie: ja chce chodzić po górach!
W: Nad Czarnym Stawem zadziwijąco mało ludzi, jak na taką pogodę, w środku sezonu.
V: Co oni wyprawiają?! Kąpią się!
W: Bażanciarstwo.
V: Aż im zdjęcie zrobię .
W: Ostatnie spojrzenie za siebie. Tam byliśmy!
V: Imponująco stąd wygląda, wręcz złowrogo .
W: Wracamy.
V: Zmęczenie i upał dają się powoli we znaki. Mimo kremu z filtrem UV nieźle się poparzyliśmy.
W: Z Równi Królowej widok idealny: widać nawet skały na Trzech Koronach w Pieninach . Spotykamy jakąś parę. Przepraszam, czy tędy dojdziemy na druga stronę, pyta ona. Ale drugą stronę czego? Tej górki? Do Doliny Pięciu Stawów? Na Słowację?
V: No tu jest podobno jakiś drugi szlak, mówi ona. No przecież mijaliśmy już, mówi on, jeden był przez Jaworzynkę, a drugi przez Bocznię.
W: Potakujemy, że oczywiście i uśmiechamy się pod nosem.
V: Zmordowani wleczemy się dalej w stronę Kuźnic. Po drodze nie spotykamy już praktycznie nikogo.
W: Z ulga wchodzimy w las. Ostatnie metry, słychać potok.
V: Siedząc już w busie słyszymy w radio, że na wjazd na Kasprowy czeka się 3 godziny i że w Tatrach są tłumy ludzi. Ciekawe gdzie te tłumy?
W: Właśnie.
V: Teraz obiad, prysznic, pakowanie i wracamy do domu. Szkoda, taka ładna pogoda...
W: Wrócimy za miesiąc.

PS V: Wracając już do domu, zatrzymaliśmy się kawałek za Czarnym Dunajcem. Chcieliśmy maksymalnie wykorzystać genialną widoczność. Nie było łatwo znaleźć miejsce, gdzie nic nie wchodziłoby w kadr. Prawie się udało. Efekt: panorama całych Tatr (panorama z okolic Czarnego Dunajca patrz >> tu) .

by v&w

powrót do listy tras