na Karb zimą
(19 marca 2006)

Kuźnice Boczań Przełęcz między Kopami Dolina Gąsienicowa zachodnia część Doliny Gąsienicowej Przełęcz Karb (powrót tą samą drogą do Kuźnic)


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: łatwa, miejscami zagrożenie lawinowe; wspaniałe widoki na Dolinę Gąsienicową
czas (bez odpoczynków): ok. 6 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 14,5 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

V: Wczoraj padnięci poszliśmy spać o siódmej, więc dziś pobudka o piątej bez wielkiego problemu.
W: Mamy szczęście do busów, tak że o 7 jesteśmy w Kuźnicach.
V: Dzisiaj w planie Dolina Gąsienicowa...
W: ...a co dalej, zobaczymy.
V: Szlak przez Boczań jest gładką śnieżną drogą .
W: Wygodniej niż latem, nie ma kamieni. Bardzo szybko wychodzimy z lasu. Spójrz, niebo przeziera. Będzie ładny dzień .
V: Nie ma nikogo. Idziemy pustym grzbietem .
W: Szlak letni jest tam, pod nami. Przed Przełęczą między Kopami stok trochę lawiniasty, idziemy w większym odstępie . Ale pięknie widać Giewont i Czerwone Wierchy!
V: Zza chmur wyłania się iście alpejski widok: skalne otoczenie Doliny Gąsienicowej skąpane w promieniach porannego słońca. Nieskazitelnie biały śnieg iskrzy się i migocze .
W: Jeszcze jedno wzniesienie i oczom naszym ukazuje się panorama w całej okazałości . Ale mamy pogodę! Coś czuję, ze wejdziemy dziś na Karb.
V: Dochodzimy do nartostrady. Można nią zjechać do Kuźnic?
W: Tak, przez Dolinę Olczyską.
V: Idziemy teraz nartostradą, szeroką, ubitą ratrakiem aż do schroniska. Ale widoki! Bajkowo! Aż nierealnie...
W: W Murowańcu chwila odpoczynku i drugie śniadanie. Pytam ratownika TOPR, jak wygląda szlak do Zielonego Stawu. Bez problemu można iść, mówi.
V: Idziemy nartostradą do dolnej stacji kolejki, mijając po drodze kilku narciarzy. Patrz, jakie fajne narty mają toprowcy.
W: Skiturowe.
V: Takie skrzyżowanie biegówek ze zjazdowymi?
W: Tak. U podnóża trasy zjazdu z Kasprowego schodzimy z ubitego szlaku. Idziemy po czyichś śladach, ale śnieg miejscami po kolana . Robi się ciepło, rozpinamy kurtki.
V: Nagle zapadasz się po pas. Cholerna kosodrzewina, klniesz. W śniegu dziura, widać plątaninę gałęzi.
W: A teraz chyba idziemy środkiem jakiegoś jeziorka. Wiesz co? Na pewno bedziemy szli przez Zielony Staw.
V: Zobacz, faktycznie. Ścieżka przebiega środkiem stawu.
W: Ostrożnie, idź pierwsza. Zrobię Ci zdjęcie w miejscu niedostepnym latem .
V: Idziemy dalej przez dolinę, kolejne stawy. Słońce przypieka coraz bardziej.
W: Widzisz tam, dwie osoby idą chyba na Przełęcz Świnicką. Takim lawinowym żlebem, ja bym się nie odważył, przecież to wszystko może się w każdej chwili urwać.
V: Przez moment robi sie dość stromo, przed nami ślady rakiet śnieżnych .
W: Mozolne podejście, zapadamy się w śniegu, co chwila zsuwamy się. Ale Karb tuż tuż.
V: Ostatnie metry i jesteśmy na przełęczy.
W: Próbujemy podejść na szczyt Małego Kościelca, ale jest niestabilnie, stromo, śnieg osuwa się spod nóg, więc rezygnujemy.
V: Wchodzimy kilka kroków w górę w stronę szczytu Kościelca i robimy sobie całą sesję zdjęciową . Dokoła morze mgieł .
W: Na przełęcz wchodzi jeszcze dwóch turystów, z plecakami obwieszonymi czekanami.
V: Będą się wspinać?
W: Chwila odpoczynku, jednak zimny wiatr zgania nas szybko niżej.
V: Zejście o wiele przyjemniejsze od wejścia.
W: Tylko upał robi się coraz bardziej nieznośny. Zdejmujemy czapki, rękawiczki, kurtki, rozpinamy polary. Stój tam, bedziesz miała zdjęcie ze Świnicą .
V: Kasprowy wyglada jak wyspa na morzu .
W: Idziemy dalej, robiąc po drodze mnóstwo zdjęć. Ale się upał zrobił! Zostajemy w samych polarach, niestety portki grzeją jak kaloryfer. Rozpinam kieszenie i rozporek.
V: Ale jak dojdziemy do ludzi, to zapniesz?
W: Jasne. Ale to pomaga, od razu przyjemniej.
V: Przechodzimy przez Zielony Staw i dochodzimy do dolnej stacji wyciągu. Ale fajnie musi im się jeździć. Nie ma tłoku, słoneczko świeci... Zabierzesz mnie tu kiedyś na narty?
W: Zabiorę. Nie pójdziemy nartostradą, obok jest wydeptana ścieżka, chodź tędy.
V: Trochę się zapadamy, ale za to żaden narciarz nam się pod nogami nie plącze. Z naprzeciwka idzie grupka turystów. Cześć, cześć. Sorki, nie jesteście przypadkiem z Akademii Medycznej w Warszawie, pyta jeden z nich. Poniekąd, jesteśmy.
W: Okazuje się, że to jeden ze studentów trenujących judo w sekcji, którą prowadzę. Też idą na Karb. Zapewniamy ich, że można tam bez problemu dojść. A jak by się ktoś uparł, to i na Kościelec.
V: Jak by się ktoś bardzo uparł.
W: Dochodzimy do Murowańca, ale nie wchodzimy do środka. Rozbieramy się do koszulek, żeby nieco odparować. Niestety jest za późno, by iść jeszcze do Czarnego Stawu.
V: Czeka nas dziś jeszcze 500 km za kierownicą.
W: Wracamy.
V: Pożegnalne fotki , jeszcze zimowa panorama (zimowa panorama z Równi Królowej patrz >> tu) i jesteśmy na Przełęczy między Kopami.
W: Widzisz lawiny?
V: Gdzie?
W: Tam, w Dolinie Jaworzynki. O, właśnie zeszła kolejna .
V: A tam jakiś wariat na nartach pomykał.
W: No dobrze, idziemy dalej.
V: Szybko w dół. W lesie jest bardzo ciepło. Co chwilę któreś z drzew "otrząsa się" ze śniegu.
W: Aaaałć, wpadło mi za kołnierz.
V: Zakładam kaptur. Ty stwierdzasz, że i tak jesteś cały mokry, wiec już żadna różnica.
W: Moment i jestesmy w Kuźnicach. Koniec tej wyprawy.
V: Buuu...
W: Szybko pod Gubałówkę po oscypki. W biegu łapiemy pekaes na Krzeptówki. Dziś mamy wyjątkowe szczęście do komunikacji.
V: Obiad, prysznic, pakowanie i wracamy.
W: Jedziemy przez Chochołów. Prowadzę...
V: ...a ja podziwiam wieczorną panoramę Tatr Zachodnich i majestatyczną Babią Górę zalaną blaskiem zachodzącego słońca.

by v&w

powrót do listy tras