do wodospadu Svartifoss
(10 maja 2019)

trasa: Wodospad Svartifoss jest jednym z częsciej fotografowanych wodospadów Islandii. Znajduje się w południowo-wschodniej części kraju, na terenie parku narodowego Vatnajokull. Dojazd drogą nr 1 do kempingu Skaftafell, gdzie znajduje się płatny parking.
czas (bez odpoczynków): ok. 1,5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 5 km

W: Rano byliśmy przy czole lodowca Myrdalsjokull, na czarnej plaży Reynisfjara i w miasteczku Vik. Tu skończyła się jakakolwiek cywilizacja. Dalsza droga na wschód prowadzi przez obszar kamiennej pustyni i przez pola ogromych sandrów naniesionych przez wodę spływającą z największych islandzkich lodowców . Dotarliśmy w końcu w pobliże największego lodowca Europy, czyli Vatnajokull. Od wielu kilometrów towarzyszą nam kolejne lodowe jęzory, schodzące z gór niemal do poziomu morza . Na obszarze parku narodowego obejmującego lodowiec jest też znana islandzka atrakcja - wodospad Svartifoss, który chcemy zobaczyć.

Z drogi nr 1 skręcamy w boczną drogę prowadzącą do parkingu przy kempingu Skaftafell . Aby tu wjechać należy zapłacić w automacie na parkingu. Na szczescie system działa sprawnie i udaje się to zrobić bezproblemowo. Z prakingu wiedzie kilka szlaków w różne strony m.in. w stronę widocznych niedaleko dwóch wielkich jęzorów lodowca spływających z Hvannadalshnúkur, najwyższego szczytu Islandii. Góra jest potężna, ale to nunatak - z każdej strony otacza go lodowiec. Dotarcie tam wymaga związania się liną i marszu w rakach i z czekanami. I najlepiej w towarzystwie islandzkiego przewodnika, który zna całą trasę. My idziemy wygodną ścieżką w drugą stronę, kierując się oznaczeniami i wskazaniami GPS. Ścieżka wznosi się dość stromo w górę i mimo, że od lodowca ciagnie przeraźliwym chłodem - i tak robi nam się ciepło. Po ok. 2 km marszu naszym oczom ukazuje się Svartifoss, leżący nieco niżej . Dziwne, ale oglądając go na zdjęciach wyobrażałem sobie potężny wodospad. A w rzeczywistości ma on może kilkanascie matrów wysokości. Jesli niezwykle piękny, bo woda spada z przewieszonego progu z bazaltowych kolumn. Nie można jednak powiedzieć że wodospad jest wielki.

Schodzimy kamiennymi schodkami pod sam wodospad i robimy mu całą sesję zdjęciową . Fajne miejsce, siedzimy tu dłuższą chwilę. Nagli nas jednak czas, musimy dziś jeszcze kawałek przejechać i znaleźć jakiś kemping na nocleg. Wracamy tak jak przyszliśmy, ja jeszcze na moment odbijam w stronę wzniesienia terenu. Liczę że stamtąd lepiej zobaczę Hvannadalshnúkur i otaczające go lodowce . Jednak za wzniesieniem ukazuje się kolejne i teren zdaje się tam również wznosić dalej. Rezygnuję z dalszego podejścia i wracam do moich towarzyszy. Schodzimy w dół na parking, używając nieco innego wariantu ścieżki. Bardzo ładnie widać stąd bezkresne pole sandrów. Gdzieś na horyzoncie powinien być widoczny ocean, ale... nie widać go, mimo że przejrzystość jest doskonała . To oznacza że jest naprawdę daleko. Wracamy na parking i wsiadamy do samochodu.

Jadąc dalej na wschód okrążamy Hvannadalshnúkur i mijamy kolejne jęzory lodowca Vatnajokull. Zatrzymujemy się przy islandzkiej wizytówce - lodowej lagunie Jökulsárlón. Tu lodowiec schodzi niemal do morza, a po jeziorze przed jego czołem pływają ogromne góry lodowe . Morze wyrzuca drobniejsze fragmenty lodu na plażę, przez co zwana jest ona nawet "diamentową" . A w dodatku z bliska można obserwować ciekawskie foki . Spędzamy to kolejne półtorej godziny. Potem jedziemy jeszcze kawałek na wschód i wreszcie znajdujemy kemping w miejscowości Hofn .

by w

powrót do listy tras