na Rusiński Wierch
(6 lutego 2019)

Białka Tatrzańska - ul. Rusiński Wierch - Rusiński Wierch

trasa: spacerowa, piekne widoki na Tatry
czas (bez odpoczynków): ok. 2-3 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 10 km

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Środa to mój ostatni pełen dzień pobytu. Rano tradycyjnie zaczynam od kilkukilometrowego biegu. Dzień zapowiada się bardzo ładnie i słonecznie. Po śniadaniu razem z Krasnoludką idziemy na stok, gdzie niemal 3 godziny śmigamy na nartach. Krasnoludka radzi sobie doskonale, jak wynika z mojego zegarka z GPS-em momentami rozwijamy prędkości rzędu 50 km/h :) Jednak taka jazda męczy, szczególnie, że ten wyciąg to talerzyk więc nogi pracują także podczas jazdy w górę. Dlatego 3 godziny to czas po którym ma się już dość .

Pozostało jednak dużo czasu, a ja nie mogę usiedzieć na miejscu. Postanawiam zrobić jeszcze dłuższy spacer. Może spróbować to co zamierzałem kilka dni temu, czyli wejść na Czarną Górę? Albo może na któreś z wzniesień w okolicach Bukowiny, skąd będą piękne widoki na Tatry? Analizuje mapę w telefonie. Mój wybór pada na Rusiński Wierch. Wydaje się, że to najlepsze rozwiązanie. Prowadzi tam niemal na szczyt asfaltowa boczna droga. Co ciekawe, jest to szlak Tour de Pologne. To najbardziej górski etap wyścigu, słynny "Gliczarów". Rzeczywiście - podejście jest bardzo strome i gdy zbliżam się do osiedla położonego na szczycie jestem już 200 metrów wyżej niż centrum Białki. Tatry widać bardzo dobrze, ale nie widać całości panoramy. Ciągle coś zasłania jakiś fragment - a to drzewo, a to dom. Skręcam na stromą drogę pomiędzy domy, mijam ostatnie z nich. Szczyt jest jeszcze wyżej. Teraz panoramy nic nie zasłania i widać niemal całe Tatry. Tylko to oślepiające słońce nieco przeszkadza .

Na szczycie okazuje się, że... jest tu duży parking i górna stacja kolejki krzesełkowej :) więc można tu wjechać od drugiej strony. Wzniesienie ma 961 m n.p.m. i jest niemal 300 metrów wyżej niż centrum Białki. Chętnie poczekałbym do zachodu słońca, aby warunki do fotografii były lepsze, ale wtedy nie zdążę na obiad. Nie zastanawiam się więc, tylko po prostu wracam tak jak przyszedłem.

Gdy docieram do pensjonatu robi się już ciemno. Łącznie przeszedłem 10 km, spacer okazał się całkiem fajny. Późnym wieczorem przyjeżdża Violavia. Teraz ona zostanie z Krasnoludką i Rodzicami, ja rano wsiadam w samochód i jadę do Warszawy. Jeśli pogoda będzie ładna, to zrobię sobie jakąś górska wycieczkę, po głowie chodzi mi Babia Góra.

by w

powrót do listy tras