na Babią Górę
(18 września 2016)


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: najłatwiejszy szlak na Babią Górę; wspaniały widokowo
czas (bez odpoczynków): ok. 3-4 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 9 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Chodzę głównie po Tatrach, ale czasem idę gdzieś indziej, by np. te Tatry zobaczyć z pewnej odległości. Tak było 3 tygodnie temu kiedy wszedłem na Kralovą Holę. Tak ma być dziś, gdy wybieram się na Babią Górę. Wczoraj była grana Ostrawa, więc postanowiłem skorzystać z okazji bycia w okolicy. Najpierw pomyślałem przelotnie o Chopoku lub Dziumbirze. Potem o Dolinie Staroleśnej. W końcu stanęło na tym, by wejść sobie jesienną porą na najwyższą polską górę leżącą poza obszarem Tatr, czyli Królową Beskidów, czyli Babią Górę, czyli Matkę Niepogód, czyli Diablak, czyli Teufelspitze, czyli na Babiu Horu :) Jak kto woli. Panorama na Beskidy, Małą i Wielką Fatrę, Góry Choczańskie, Niżne Tatry i Tatry jest niesamowita, wie o tym każdy kto tam był. Szczyt ma 1725 m wysokości i wyraźnie zaznacza się na nim alpejski układ pięter roślinności, rzecz jasna piętro turniowe i lodowcowe nie występuje. Jako że o 17 mam siedzieć już na stanowisku w pracy w Warszawie, to i czasu było niezbyt wiele. Spałem gdzieś przygodnie w Zawoi, rano podjeżdżam na Krowiarki i o 6:50 zaczynam podejście. Podejście, nie bieg pod górę, tak gwoli jasności. Ranek jest piękny, czysty i słoneczny. Niestety, wkrótce Matka Niepogód daje o sobie znać i przychodzą gęste chmury. Na Sokolicy widzę tylko barierki, nieco wyżej wychodzę ponad chmury , w prześwicie między drzewami widać przez moment zębaty grzebień Tatr na horyzoncie. Robię pojedyncze zdjęcie telefonem , nie chcę mi się wyjąć lustrzanki z plecaka, bo myślę że wyżej widok będzie lepszy, że będę wyżej nad chmurami. To się mści, bo wkrótce chmury się podnoszą i tyle jest z oglądania panoram... Dalej idę w górę już w gęstym mleku, najpierw przez Kępę , potem Gówniak i w końcu na dwuwierzchołkowy Diablak . Skoro Diablak to Teufelspitze, to Gówniak... to musi być Sheissespitze, choć z taką nazwą się nie spotkałem ;) Na szczycie gęsta mgła, dwójka turystów i ja . Siedzę smętnie z 10 minut i zaczynam schodzić. Na zejściu momentami odwiewa grzbiet całkiem dużymi fragmentami , przebijają niższe warstwy chmur, ale ani nie widzę już Tatr, ani spodziewanego w tych warunkach widma Brockenu. Poniżej Sokolicy szlak teraz jest ułożony w wygodne, kamienno-drewniane schody. Po deszczu i w błocie idzie się lepiej niż starym, kamienno-ziemnym. Nieco po 11 maleduję się przy samochodzie i wyruszam do Warszawy. Na dole mgła i deszcz, dopada mnie jakaś mega senność, ale ratuje mnie duża kawa w sieciowej stacji benzynowej z orlim dziobem.

Ogólnie fajna wycieczka, zawsze mogę traktować to jako zadanie treningowe ;) Widoków żadnych, ale chmury czasem układały się malowniczo :)

Wczorajsza Ostrawa - dnia NATO 2016 - mimo deszczu od południa - jak zwykle na najwyższym poziomie. Pogłaskałem po brzuchu B-52, wsadziłem głowę do luku bombowego B-1B, pikował wprost na mnie F-18 i Gripen, dopalacze tuż nad głową powodowały super przeżycia. Oczywiście takie atrakcje są poza oficjalnym terenem pokazów ;)

Podsumowując 1000 km za kierownicą, 48 h, z czego 9 h snu. 900 m w górę i tyle samo w dół. Było warto.

by v&w

powrót do listy tras