płaskowyż Nordkapp
(2-3 lipca 2016)

trasa: Nordkapp (Przylądek Północny, North Cape) jest najbardziej na północ wysuniętym punktem Europy dostepnym drogą lądową. Prowadzi nań międzynarodowa droga E69, osiągnąć go więc można zarówno samochodem, rowerem jak i pieszo
czas: W warunkach letnich, samochodem - ok. 30 minut z Honningsvag, najbliższej miejscowości. Droga ma charakter typowo górski, wskazana duża ostrożność
dystans: Z Honningsvag: ok. 30 km

  zobacz trasę na Nordkapp z Honningsvag (wizualizacja 3D)

W: To dość nietypowy opis na naszej stronie. Z jednej strony ciężko Nordkapp uznać za górę, a dojechanie tam samochodem za górską wycieczkę. Jednak jest to skalisty płaskowyż, na górzystej wyspie Mageroya, wystaje 300 m ponad poziom Morza Barentsa, a pierwsi zdobywcy wspinali się nań od strony morza, po prawie pionowych ścianach. Można więc uznać go za "górę".
V: Od 4 dni jesteśmy w drodze z Polski na ten najbardziej na północ wysuniety fragment Europy.
W: Nasza trasa wiodła dotąd przez Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię. Dziś w "nocy" spaliśmy w północnej Laponii, nad fińskim jeziorem Inari. To jedno z największych jezior w Europie, niezwykle dzikie i malownicze . Jest położone 300 km na północ od koła podbiegunowego. Latem nie ma tu nocy - słońce w ogóle nie zachodzi, jest przez całą dobę nad horyzontem.
V: Od kilku godzin jedziemy dalej na północ. Wjeżdżamy do Norwegii. Krajobraz zmienił się i to mocno.
W: Tajga zniknęła, ustępując miejsca karłowatym drzewkom, a w końcu zupełnym pustkowiom, porośnietym trawą i mchem. Jesteśmy w obszarze Arktyki i choć jest teraz w miarę ciepło, to warunki są zbyt ostre by rosło cokolwiek więcej.
V: Z płaskiej Finlandii przeskoczyliśmy do górzystej Norwegii. Krajobraz jest zdecydowanie ciekawszy, choć jednak bardzo surowy.
W: Zostało jeszcze kilkadziesiąt kilometrów do Nordkappu. Pojawiły się skaliste góry, pionowe ściany. Miejscami wchodzą one wprost do wód wielkiego fiordu wzdłuż którego jedziemy. Czasem droga pokonuje takie skały tunelami.
V: Zatrzymaj się! Tu jest łagodne zejście do morza.
W: Stajemy na poboczu. Fantazyjne, warstwowe skały tworzą nieziemski krajobraz . Na porośniętym trawą wybrzeżu morze wyrzuciło odnóża wielkich, arktycznych krabów.
K: Ja chcę je zabrać ze sobą!
V: Dobrze, weźmiemy je.
W: Ruszajmy dalej, zostało nam jeszcze trochę drogi.
V: Chwila jazdy i tuż przed tunelem widzę wielkie stado reniferów. Zatrzymaj się!
W: Ale ich tu jest!
K: Jakie słodkie!
V: Robię całą serię zdjęć tych ciekawych zwierząt . Nagle aparat wyświetla błąd. Oj... chyba migawka nam szwankuje!
W: Znowu? I to teraz? Dwa lata temu była naprawiana. A niech to...
V: Uff... odblokowała się, ale lepiej nie robić za dużo zdjęć, by nie padła całkowicie. Zachowajmy ją choć na Nordkapp.
W: Ok, jedziemy dalej.
V: Krajobraz robi się iście księżycowy . Dojeżdżamy wreszcie do wlotu Nordkapp Tunel .
W: To jeden z najdłuższych tuneli podmorskich Europy. Ma ponad 7 km i schodzi ponad 200 m poniżej poziomu morza.
V: Jedziemy w doł... ciągle w dół...
W: I dalej w dół! Ile można?
V: Chyba robi się płasko.
W: Tak, ale bardziej to czuć na pedale gazu, niż widać. I prawie od razu zaczyna się ostry podjazd w górę.
V: Silnik wyje, jedziesz na trójce, a prędkość to 40 km/h.
W: Ufff... wreszcie koniec. To już wyspa Mageroya, do Nordkappu zostało ok 30 km.
V: Kolejny tunel, łagodniejszy, ale ma ok 4 km. Dalej droga zaczyna ostro wspinać się serpentynami w górę.
W: Niesamowite jak tu jest jałowo i dziko. Jak gdzieś wysoko w górach, niemalże gołe skały, a jak trafi się płaski fragment, to porasta go podmokła trawa.
K: Tam widać już ocean!
W: Tak, dokładnie, to Ocean Lodowaty. A tam chyba już widać budynki na Nordkappie.
V: Ostatnie kilometry to jazda pod górę w ciągu kamperów. Po prawej i lewej strome skały schodzące wprost do morza.
W: Wjeżdżamy już na sam przylądek. Już widać parking. Jakis korek się zrobił...
V: To ja wychodzę fotografować renifery.
K: Patrz tam! Całe stado!
W: Rzeczywiście, na tle przylądka Knivskjellodden - który jest tak naprawdę najdalej na północ wysunietym punktem wyspy, ale który jest mniej atrakcyjny od Nordkappu - widać całe stado sympatycznych rogaczy .
K: Ja też chce wyjść!
W: Czekaj, korek już rusza . Chyba jedna osoba opłacała wjazd za kilka samochodów.
V: Wsiadam z powrotem. Po chwili mijamy bramki, kupujemy bilety wjazdowe.
W: Straszna drożyzna... no ale cóż, to bardzo turystyczne miejsce.
V: Wow!!! Jesteśmy! Dojechaliśmy!
K: Najdalej na północ wysunięty punkt Europy!
W: No tamten cypel jest dalej... ale tam nie ma drogi. Samochodem dalej się nie da!
V: Ale wieje!
W: Ale widoczność jest super. Nie ma mgły ani chmur. Jak pogoda się nie zmieni, to o północy zobaczymy słońce stojące nad północnym horyzontem. A tam, na horyzoncie - to musi byc Nordkinn, najdalej na północ wysunięty fragment stałego lądu Europy. My jesteśmy dalej, ale jesteśmy na wyspie.
V: Obejrzyjmy to centrum turystyczne.
K: Może kupimy jakąs pamiątkę?
W: Krasnoludko, tu jest strasznie drogo, nie ma sensu nic kupować.
K: Dobrze, ale ja chcę wszystko zwiedzić!
V: Mamy dużo czasu, zostajemy tu przecież do jutra.
W: Centrum turystyczne ma kilka pięter, choć z zewnątrz wygląda na parterowy budynek . Piętra są jednak... w dół, schody prowadzą do wykutej w skałach komory.
V: Jest tu nawet mała kapliczka. I sala kinowa.
K: Obejrzyjmy film!
W: Pewnie. To kilkunastominutowy film panoramiczny o wszystkich porach roku na Nordkappie. Jest bardzo ciekawy i nastrojowy.
V: Zwiedzamy jeszcze inne sale, gdzie są multimedialne prezentacje wyjaśniające zjawisko dnia i nocy polarnej i zórz polarnych.
W: Można też wyjść na taras widokowy skierowany dokładnie na północ, umiejscowiony w północnej ścianie przylądka. Widać stąd przestwór wód Oceanu Lodowatego. Jest też fragment wiecznego śniegu .
V: Z powierzchni są jednak znacznie lepsze widoki.
W: To prawda, wracajmy na górę.
V: Obchodzimy jeszcze sklepy z pamiątkami. Ceny są bardzo wysokie nawet jak na Norwegię. Zdecydowanie nie na naszą kieszeń. Możemy sobie co najwyżej kupić małą tabliczkę czy magnes na lodówkę.
W: Pomyślmy lepiej jak spędzimy "noc".
V: Możemy poczekać do północy i potem albo gdzieś tu rozbić namiot, albo zjechac nieco niżej i tam szukać miejsca.
W: Słuchajcie... pogoda jest piękna, świeci słońce. Będzie tak przecież świeciło cały czas. Owszem, mocno wieje, ale raczej na deszcz się nie zanosi. Może po prostu rozłóżmy się pod gołym niebem?
K: Tak! Ja chcę spać pod gołym niebem w Arktyce!
V: To w sumie dobry pomysł. W sytuacji awaryjnej łatwo możemy się zwinąć i schować w samochodzie. Jak się dobrze ubierzemy, to w śpiworach będzie ciepło.
W: Wiatr jest bardzo silny, wręcz urywa głowę. Jeśli jednak położyć się na ziemi, to staje się nieodczuwalny. Dopiero na wysokości ok. metra jest ciężki do zniesienia. Da się spać, choć o gotowaniu wody na gazie możemy zapomnieć .
V: Wytrzymamy bez ciepłego jedzenia.
W: Kładziemy się. Czas się dłuży. Jest godzina 21, zostało dużo czasu do słynnego "midnight sun", czyli słońca, które o północy jest cały czas ponad horyzontem i nie zachodząc, rozpoczyna wspinaczkę po niebie w górę.
V: Owijam się szczelnie. Krasnoludko, też się zawiń jeszcze w koc!
W: Co kilka minut wychodzę ze śpiwora. Chce udokumentować fotograficznie całą drogę słońca po niebie, by później stworzyć z tych zdjęć time-lapse. Wiatr za każdym razem mocno przeszywa, mimo że jestem ubrany w goretexową kurtkę.
V: Powoli zasypiam. Cały dzień na nogach daje się we znaki.
W: Przed północą zjeżdżają się autokary z turystami. Przyjeżdżają właściwie tylko po to, by zrobić zdjęcia na Nordkappie o północy i... wrócić. Ludzi jest coraz więcej, robi się wręcz tłok.
K: Czy już jest północ?
W: Za 10 minut. Chodź, pójdziemy na mały spacer.
K: I zrobimy też sobie zdjęcia pod globusem?
W: Można, ale zobacz ile tam teraz ludzi! Lepiej zróbmy sobie takie, by nie było w tle takich tłumów.
K: Dobrze.
W: O północy atmosfera przypomina tę w noc sylwestrową. Ludzie sobie składają życzenia, robią zdjęcia, filmy, wyciągają flagi narodowe... istne szaleństwo . Brakuje tylko szampana. Dwadzieścia minut później płaskowyż pustoszeje, autokary zjeżdżają w dół wyspy.
K: Kładźmy się spać .
W: Masz rację. Ale wieje...
V: No jesteście wreszcie. Owińmy się wszyscy dodatkowo kocem.
W: Powoli zasypiam, jednak przeciągły huk wiatru nie pomaga. Do tego jest zupełnie jasno, a słońce oślepia, co też nie pomaga w zaśnięciu. W końcu jednak odpływam.
V: Zimno mi!
W: O rany... wiatr wzmógł się i to bardzo. Zerkam na zegarek - 3 rano. Spałem 2 godziny i wiatr uniemożliwia dalszy spokojny sen.
V: Co robimy?
W: Ja wezmę Krasnoludkę, ty bierz nasze rzeczy i idziemy do samochodu. Tam będzie jednak ciepło i cicho.
V: 300 metrów marszu pod huraganowy wiatr jest bardzo męczące. Krasnoludka wybudzona nagle wydaje się być przestraszona.
K: Co się dzieje?
W: Nic, idziemy do samochodu.
K: Zimno!!!
W: Wiem, musiałem cię wyjąć ze śpiwora, ale zaraz będziemy w samochodzie.
V: W twarz sypie piaskiem i żwirem. Wreszcie docieramy na parking.
W: W samochodzie jest cudownie bezwietrznie i ciepło. Zasypiamy niemal natychmiast.
V: Która godzina?
W: 5 rano... ale mnie wszystko boli. Na siedzeniu jest jednak niewygodnie. I jeszcze głowa mi pęka z niewyspania.
V: Może jednak zjedźmy niżej, może uda się rozbić namiot?
W: Dobrze, ruszamy. Ciężko tu jednak o miejsce do zaparkowania.
V: O tam, taka fajna łączka!
W: Widok też niczego sobie, na skaliste fiordy. Ale tu jest mokro! To wieczna zmarzlina, woda nie wsiąka i tworzy się bagno. Nie sposób tu rozbić namiotu .
V: Poza tym wiatr wcale nie jest mniejszy.
W: Śpijmy dalej w samochodzie, choć kilka godzin.
V: Ok.
W: Zasypiamy niemal natychmiast...
V: Która godzina?
W: Po 8. Nieco się wyspałem, choć nie powiem, bym był w super formie.
V: Zjedźmy na dół, chcę zobaczyć Honningsvag.
W: Ja też. To najdalej na północ wysunięte miasto świata. Właściwie miasteczko, bo liczy 3-4 tysiące mieszkańców.
V: Ale port i lotnisko ma.
W: Ma, w końcu obsługuje ruch turystyczny w tej okolicy.
V: O rany, jak ludzie tu mogą mieszkać?
W: Miasto położone jest nad skalistą zatoką, otoczone przez posępne, dzikie góry . Arktyka jaką sobie wyobrażałem. Ciężko mi jednak wyobrazić sobie jak tu jest zimą.
V: Zajeżdżamy na lotnisko. Mała wieża, mini terminal, krótki pas. Nic specjalnego.
W: Ale małe samoloty przylatują tu i przywożą turystów.
V: W samym miesteczku najpierw jedziemy na stację Shella. Muszę się umyć w ludzkich warunkach.
W: Ja też. Poza tym musimy zatankować. Benzyna kosztuje 17 NOK za litr, czyli ponad 8 zł... no cóż, daleka północ Norwegii. Ale następna stacja moze byc i 200 km stąd, lepiej mieć pełen bak.
V: Idziemy główną drogą, schodzimy nad morskie wybrzeże w porcie.
K: Ojej, rybie zęby! I skorupy krabów! I jeżowce! Chcę to zabrac do domu!
V: Mowy nie ma!
K: Oj proszę, to świetna pamiątka!
W: Hmmm... może rybie szczęki to niekoniecznie, ale skorupy krabów czy jeżowce? To rzeczywiście pamiątka, a są niemal czyste, więc jak schowamy do pudełka to nic nie będzie śmierdziało, a w domu je wypreparujemy.
V: No dobra, jak chcecie.
K: Super!
V: Obchodzimy miasteczko. Robimy nieco zdjęć . Pora jednak ruszać w dalszą drogę.
W: Dziś mamy do przejechania ok. 300-400 km, będziemy spali gdzieś między Altą i Narwikiem, gdzieś nad Atlantykiem. Najpierw jednak musimy wyjechać z tej wyspy.
V: Znów przejeżdżamy przez Nordkapp Tunel i wracamy na stały ląd.

PS. W: Po kilku godzinach jazdy przez tundrę dotarliśmy do atlantyckich fiordów. Krajobrazy nieziemskie, a klimat zdecydowanie przyjaźniejszy. Tu wyraźniej czuć wpływ Golfsztromu. Nocleg wypadł nam w dzikim miejscu, gdzieś nad stromym zboczem schodzącym wprost do morza, w otoczeniu wysokich gór.
PS 2. W: Migawka aparatu padła definitywnie. Zdjęcia przepięknych norweskich krajobrazów zmuszeni byliśmy wykonywać telefonami, przez co wiele straciły.

by v&w

powrót do listy tras