do Doliny Pięciu Stawów Polskich
(29 sierpnia 2015)

Łysa Polana - Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza Dolina Roztoki Dolina Pięciu Stawów Polskich Dolina Roztoki Wodogrzmoty Mickiewicza - Palenica Białczańska - Łysa Polana


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: łatwa, choć dość długa
czas (bez odpoczynków): ok. 5,5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 18 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

UWAGA! Czas podany wyżej jest czasem bez odpoczynków i obliczony na możliwości średniego tempa ludzi dorosłych. W opisanym tu wariancie, przy wycieczce z 5-letnim dzieckiem, czas ten nawet przy dobrej pogodzie może być 1,5-2 razy dłuższy!

V: Dziś ostatnia sobota wakacji, spodziewamy się tłumów, więc wstajemy skoro świt.
W: Chcemy się wybrać do Pięciu Stawów, a jeśli pogoda pozwoli to na Kozi Wierch.
V: Dojeżdżamy tylko do Łysej Polany. Okazuje się, że o 7:30 parking w Palenicy Białczańskiej jest już całkowicie zapełniony.
W: Szok! Nigdy się z taką sytuacją nie spotkałem.
V: Nie zachwyca nas to dodatkowe 1,5 km po asfalcie na dzień dobry, ale co robić.
W: Można podjechać busem. Znaleźli tu sobie żyłę złota. Podwożą taki kawałeczek, a inkasują po 3 zł.
V: Choć trudno w to uwierzyć, parking faktycznie zapchany jest po brzegi.
W: O rany! Na Palenicy postawili bankomat!
V: Przy "parkingu" dla powozów konnych stoją duże tablice informujące o ograniczeniu liczby pasażerów do 15. I wozacy rzeczywiście ściśle tego przestrzegają.
W: Obrońcy zwierząt musieli ostro się do nich dobrać. Teraz powozy są zapełnione mniej więcej w połowie.
V: Droga do Wodogrzmotów jest wyraźnie zatłoczona. Na razie jest chłodno, zwłaszcza w cieniu. Krasnoludka maszeruje raźno .
K: Daleko jeszcze?
W: Patrz, Wodogrzmoty są tam, gdzie droga wchodzi w głąb doliny Roztoki. Tam musisz dojść sama.
K: Ale czy to daleko?
W: Jakieś pół godziny.
V: Zaraz zobaczysz dolinę U-kształtną. Na zakręcie jest punkt widokowy.
K: Nic nie widać.
W: O rany, jak te drzewa urosły. Zasłaniają widok na Dolinę Białej Wody.
V: Krasnoludka studiuje uważnie tablicę informacyjną, czyta nazwy szczytów.
W: Po dłuższej chwili mijamy lesniczówkę Wanta, skąd widać mostek nad Wodogrzmotami.
V: Coś zeżarło ten las. Poniżej drogi sterczą brzydkie uschnięte kikuty.
W: Już od kilku lat ten las umiera. To jakaś zaraza.
V: Przy Wodogrzmotach obowiązkowy postój . Chowam sandały do plecaka, czas na "normalne" buty.
W: Dziś jestem już mądry i założyłem koszulkę z długim rękawem. Ramiona tak nie cierpią, szczególnie gdy zakładam plecak. Upał jest jednak coraz większy i zawijam spodnie aż do kolan.
V: Choć zdecydowana większość masy ludzkiej zmierza ku Morskiemu Oku, na szlaku do Pięciu Stawów także sporo turystów.
W: Krasnoludka wędruje do nosidła. Równym krokiem ruszamy pod góre przez las. Na szczęście w cieniu jest dość chłodno .
K: Jak teraz idziemy? A co to za kamienie? A gdzie są te nory niedźwiedzi? A kiedy dojdziemy do Siklawy?
W: Odpoczywa w nosidle, to się rozgadała...
V: W miejscach, gdzie jest dostęp do potoku, co i rusz uzupełniamy wodę, którą na bieżąco wypijamy. Dziś przynajmniej odwodnienie nam nie grozi.
W: Mimo rozgadanego ciężaru na plecach idzie mi się całkiem dobrze. Szlak wznosi się łagodnie. Przy kolejnym zakolu potoku mija nas strażnik parkowy na quadzie , pilotujący ciągnik z przyczepą.
V: Ale mają fajną jazdę.
K: A co on wiezie?
W: Pewnie zaopatrzenie dla schroniska.
V: Krótki przystanek w Nowej Roztoce i ruszamy dalej.
W: Powoli wychodzimy ponad las. Rany, ilu tych ludzi tu idzie.
K: A co tam jest?
V: To dolna stacja kolejki zaopatrującej schronisko.
K: O, to poczekajmy aż zjedzie!
W: Nie.
K: Oj proszę.
W: Nie. Ona nie jeździ według rozkładu. Jedzie wtedy, jak jest towar. Możemy tu czekać pół dnia i nic się nie wydarzy. A w ogóle może byś już dalej szła sama.
K: Dobrze.
W: Tylko którym wariantem szlaku idziemy?
V: Oczywiście, że przy wodospadzie.
K: Chcę zobaczyć najwyższy wodospad w Polsce.
W: Ok, to lżejsze podejście.
V: Idziemy kamienistą ścieżką przez kosówkę. Tłum gęstnieje. Wypoczęta Krasnoludka rwie do przodu, aż trudno za nią nadążyć.
W: Tu zaraz będzie Siklawa, zaraz ją zobaczymy. Uważaj na tych śliskich skałach.
K: Ja się umiem wspinać, jestem już duża i dzielna i wcale się nie boję.
W: Mimo to idź ostrożnie i bez wygłupów. Tu zdarzały się wypadki.
K: Zachowuję najwyższą ostrożność.
V: Jest Siklawa .
K: Ale fajna!
W: Ale mizerna w tym roku. Widać, jak jest mało wody.
V: Powyżej Siklawy na szlaku robi się niewielki korek. Idziemy jak w jakiejś karawanie.
W: Wreszcie wyłania się tafla Wielkiego Stawu z charakterystycznym głazem .
V: Ja chcę zdjęcie na tym mostku.
K: Ja też.
W: Idźcie przodem, zrobię wam stąd .
V: To co robimy dalej?
W: Jestem zmęczony, poza tym chmurzy się. Ja bym sobie darował ten Kozi Wierch.
V: Masz rację. Idziemy do schroniska na szarlotkę.
K: Prawdziwą górską szarlotkę. A to prawda że tu jest sześć stawów a nie pięć?
W: Tak, prawda.
V: Po kilku minutach dochodzimy do schroniska . Rozsiadamy się na kamieniach na brzegu stawu . Idę z Krasnoludką kupić szarlotkę.
W: Po chwili wracacie z wielkimi porcjami pachnącego ciasta .
K: Ale pyszne.
W: Nad głowami przelatuje nam śmigłowiec TOPR. To już trzeci raz w ciągu dnia.
V: Wy odnosicie talerze.
K: Ja cię zaprowadzę.
W: Przeciskamy się przez dziki tłum w schronisku. Krasnoludka bezbłędnie wskazuje mi, gdzie zostawić naczynia.
V: Obite na Krywaniu palce u stóp bolą mnie straszliwie. Dalej idę w sandałach. Trochę mi głupio, ale co tam.
W: Aż Ci zrobię zdjęcie. Prawdziwa górska turystka .
K: Idziemy innym szlakiem.
W: Tak, pamiętasz tamto rozwidlenie na dole? Tam dojdziemy. Zresztą stąd widać szlak w dolinie, ludzi na nim i potok.
V: A tam widać szlak przez Świstówkę.
W: Tak, i widac tory schodzenia lawin. Dlatego ten szlak jest zimą zamknięty, choć oficjalnie ze względu na ochronę przyrody.
K: A tam co jest?
W: Dolinka Buczynowa . Stąd świetnie widać, jakie tu były lodowce. Patrz na Dolinę Roztoki. Jaki ma kształt?
K: Litery U.
W: No właśnie. Tam był wielki lodowiec. A w Dolinie Pięciu Stawów i w Dolince Buczynowej mniejsze. I pozostawiły po sobie takie kotły. W Pięciu Stawach teraz są w ich miejscu jeziora.
K: Aha.
W: Idziemy w dół stromymi zakosami.
K: Nóżki mnie bolą.
W: Umowa jest taka: idziesz sama do połączenia szlaków, potem biore Cię do nosidła.
K: No dobrze, ale jestem już zmęczona.
W: To blisko, widac już stąd. Dasz radę.
V: Odpoczywamy przy połączeniu szlaków.
W: Zgodnie z obietnicą Krasnoludka wędruje do nosidła .
V: Ruszamy szybkim krokiem w dół.
W: Zależy nam, by w miare wcześnie wyjechać z Łysej Polany i uniknąć korków.
V: Bez marudzenia i postojów szybko przemierzamy Dolinę Roztoki.
W: Mnóstwo ludzi nadal podchodzi pod górę. Zanim dojdą i wrócą, zrobi się ciemno.
V: Może idą do Siklawy albo planują spać w schronisku.
W: Wszyscy? Nie da rady. Nie zmieszczą się.
V: Jesteśmy już coraz niżej. Kolorowy tłum zaczyna nas irytować. Gdzie te Wodogrzmoty.
W: Jeszcze kawałek.
V: Pójdę trochę szybciej. Poczekam na asfalcie.
W: Na końcowym, stromym zejściu moja noga niepokojąco wygina się w kostce. Ból straszny. Dobrze że mam w dłoniach kijki, dzięki którym utrzymuję równowagę i nie leżę z Krasnoludką na kamieniach. Teraz będe szedł powolutku.
V: Przy Wodogrzmotach dojadamy batoniki.
W: Poniosę Cię, będzie szybciej.
K: Dobrze.
W: Szybkim krokiem pokonujemy nużacy asfalt. Denerwują nas ludzie, denerwuja nas konie, denerwuje mnie palące słońce i ból ramion obciążonych nosidłem. Zaciskam zęby. Nie mam ochoty przeciągać tego dłużej, więc idę maksymalnie szybko.
V: Ale zasuwasz.
W: Już niedaleko do Palenicy. Wreszcie ostatnia prosta. Przy szlabanie kapituluję. Idziesz dalej sama.
K: A to daleko?
V: Nie, niedaleko.
K: Musimy jeszcze przybić pieczątkę w przewodniku.
W: No chodźcie już.
V: Po kilkunastu minutach docieramy do Łysej Polany.
W: O rany, wszystko stoi. Może lepiej jechać na Słowację, przez Podspady i Jurgów?
V: Przebierzmy się, później zadecydujemy.
W: Zator spowodowany był przez busa wysadzającego pasażerów. Teraz już go nie ma, więc jedziemy drogą Balzera do Zakopanego.
V: Fajna wycieczka, tylko strasznie dużo ludzi.
W: Jutro chyba odpuścimy sobie Tatry, pochodzimy po Zakopanem. Musimy wcześnie wyjechać by uniknąć totalnego korka.

by v&w

powrót do listy tras