Kultakero i Rukatunturi
(20 lipca 2015)

trasa: są to typowo spacerowe szlaki, bez najmniejszych trudności
czas (bez odpoczynków): Kultakero ok. 45 min, Rukatunturi ok 1 h 15 min.
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): Pyhätunturi ok. 1,5 km, Rukatunturi ok. 2 km

  zobacz trasę na Kultakero (wizualizacja 3D)

  zobacz trasę na Rukatunturi (wizualizacja 3D)

W: Spędzamy kilka dni w zasadniczo całkiem nizinnym kraju - Finlandii. Jednak nawet tutaj udało nam się znaleźć jakieś "góry".
V: Jesteśmy w Laponii, za kołem podbiegunowym. To najbardziej na północ wysunięty punkt naszej wyprawy - 67 równoleżnik. Niemal tak daleko jak Murmańsk.
W: Mimo że jesteśmy na dalekiej północy, Pyhätunturi to paradoksalnie najbardziej południowe spośród fińskich gór. Masyw ten jest niezwykle stary, liczy ponad 2 miliardy lat. W płaskim krajobrazie Laponii grzbiet ten, choć nie wyższy niż Gubałówka, wybija się wyraźnie.
V: Przy każdym wyraźniejszym wzniesieniu w Finlandii są zlokalizowane ośrodki narciarskie, podobnie jest tu. Zatrzymujemy się na dużym parkingu.
W: Idziesz ze mną na szczyt?
V: Krasnoludka zasnęła, nie ma sensu jej budzić. Poza tym pada deszcz.
W: Ledwo kropi.
V: Zostanę w samochodzie.
W: Od strony parkingu na liczący 500 m n.p.m. szczyt Kultakero wiedzie kolejka krzesełkowa. Z tej strony góra wygląda nieprzystępnie - strome skały, coś jak na Nosalu. Z drugiej strony są jednak stoki narciarskie, więc zapewne jest tam również szlak na szczyt. Pytam po angielsku napotkaną turystkę, jak mam iść. Niestety, niezbyt mnie rozumie, ale na migi pokazuje mi, żeby iść prosto wzdłuż podnóża gór. Wkrótce dochodzę do stoku narciarskiego . Niby jest to park narodowy, ale nie przejmuję się i zaczynam podchodzić wzdłuż stoku. Jest tu stromo i podejście szybko mnie męczy. W dodatku deszcz nie przestaje padać. Na tej szerokości geograficznej górna granica lasu przebiega na wysokości ok. 350 m n.p.m. W połowie stoku, gdzie las się kończy, stwierdzam, że panorama jest już dostatecznie szeroka i rezygnuję z wejścia na sam szczyt. Robię kilka zdjeć. Cały teren w zasiegu wzroku porasta podmokła tajga . W kilku miejscach widać jeziora. Po chwili odpoczynku wracam na parking tą samą drogą. Cała wycieczka zajmuje mi jakieś 40 minut.
V: Dokąd teraz jedziemy?
W: Na południowy wschód, w stronę Kuusamo.
V: Ok, teraz ja poprowadzę. Szkoda, że jak dotąd nie spotkaliśmy żadnego renifera.
W: Może teraz dopisze nam szczęście.
V: Ruszamy w stronę Kuusamo, do którego zostało ponad 150 kilometrów.
W: Las, bagno, jezioro, skały, las... typowy fiński krajobraz. Stój!!!
V: Renifery!!!
W: Droga bez pobocza i falisty teren... stań tak, byśmy nie byli tuż za górką, by inni kierowcy nas widzieli.
V: Dobrze.
W: Bierzesz aparat i wysiadasz z samochodu, aby uwiecznić te oryginalne zwierzeta.
V: Krasnoludko, obudź się! Prawdziwe renifery!
K: Ojej, całe stado!
W: Zwierzęta stoją na środku drogi i nie reagują na obecność ludzi i samochodów. Robisz sporo zdjęć . Stado nieśpiesznie schodzi na pobocze.
V: Super, wygladają dokładnie tak samo jak na zdjęciach.
W: Chodź, jedziemy dalej, nie możemy tu tak stać.
V: W dalszej drodze do Kuusamo jeszcze kilkukrotnie mijamy renifery, choć na ogół nie więcej niż 2-3 jednocześnie.
W: Patrz, widzisz ten szczyt ze skoczniami? Ten stromy?
V: Tak.
W: To Ruka, narciarski kurort obok Kuusamo, można wejść na górę.
V: Zjeżdżamy z głównej drogi w lewo i po kilku kilometrach jazdy serpentynami docieramy do kameralnego, ale bardzo ekskluzywnego miejsca, zimą niewątpliwie pełnego bogatych narciarzy. Teraz jednak świeci pustkami.
W: Kurort jak w Szwajcarii! Tylko skala gór nie ta... choć trzeba przyznać, że od strony drogi skaliste zbocza Rukatunturi robią wrażenie. Z tej strony już mniej. To taki dość stromy "pagór" z trasami narciarskimi, wyciągami i kompleksem skoczni .
V: Patrz! Renifery!
W: Biegają sobie całą gromadą po miasteczku jak gdyby nigdy nic. Fajnie wyglądają na tle tych hoteli.
K: Cała rodzinka: tata, mama i dwa małe .
W: Prawda? Mamy dziś szczęście.
K: Wjedziemy kolejką na górę?
V: Kolejka kosztuje 8 euro.
W: Bez sensu. Za pół godziny wejdziemy sami na szczyt. Za darmo. A przynajmniej się przejdziemy po tym ciagłym siedzeniu w samochodzie.
K: A tam jest tor saneczkowy!
V: Rzeczywiście, w dół po metalowym torze, jeden za drugim mkną saneczkarze.
W: Tu musi być cudownie zimą. Tyle że ciemno... to praktycznie samo koło podbiegunowe.
K: Weźmiesz mnie na barana?
W: Nie, bez przesady. Przejdź się. Tu są drewniane schodki z poręczami. To nawet nie jest szlak turystyczny, tylko taka spacerowa ścieżka .
K: Patrzcie, pies się do nas przyłączył .
W: Nie głaszcz go. Idzie chyba z tamtymi ludźmi, więc nie jest bezpański, ale on Ciebie nie zna. Nie należy głaskać obcych zwierząt.
K: Dobrze.
V: Po kilkunastu minutach docieramy na rozległy szczyt, obok górnej stacji kolejki krzesłkowej .
W: Wyciągi są tu na wszystkie strony, trasy zjazdowe również. 490 m n.p.m. szału nie ma, choć jak na fińskie warunki, to jednak góra. Tam na wschodzie, jakieś 30 kilometrów stąd jest Rosja. Może te widoczne na horyzoncie wzgórza są już po tamtej stronie granicy?
V: O, a tam kolejny renifer. Podejdę bliżej, porobię mu zdjęcia .
K: Ja też chcę.
W: To my go podejdziemy z drugiej strony. One nie boją się ludzi.
K: Fajne te saneczki, ja też bym chciała zjechać.
W: Ale to trzeba wykupić na dole i wjechać kolejką. Więc popodziwiaj innych jak jeżdżą.
V: Stajemy z Krasnoludką na drewnianym mostku nad torem.
W: Ja fotografuję panoramę. Widok jest naprawdę ciekawy. Masyw Rukatunturi to jedyne wyższe wzniesienie w okolicy. Morze tajgi pokrywa lekko falisty teren. Co i rusz przebłyskuje tafla jeziora - od zupełnie małych, do takich naprawdę dużych, ciągnących się kilometrami. Tak zawsze wyobrażałem sobie Syberię i generalnie daleką północ. Jedynym rozdźwiękiem w tym dzikim krajobrazie są wyciągi, skocznie, wstęga drogi i kilka ekskluzywnych hoteli u stóp góry, tworzących kurort Ruka .
V: Trzeba powoli schodzić.
W: Tak, ruszamy w dół.
K: Może teraz weź mnie na barana?
W: W dół? No bez przesady! Mogę Cię chwilę ponieść już na dole.
K: Dobrze.
V: Po kilku minutach znów jesteśmy wśród uliczek Ruka. O, znów te renifery!
K: Podejdźmy bliżej!
W: Ok, zróbmy jeszcze parę zdjęć i jedźmy, mamy jeszcze kawałek drogi przed sobą. Jedziemy na południe, w stronę Karelii. Jutro planuję wizytę w kolejnym, przepięknym miejscu. Też będzie nieco "górsko".

by v&w

powrót do listy tras