ze Starego Smokowca do Doliny Pięciu Stawów Spiskich
(12 września 2014)

Stary Smokowiec (Starý Smokovec) - Hrebienok (Hrebienok) Polana Staroleśna (Starolesnianska poľana) Schronisko Zamkovskiego (Zamkovského chata) Dolina Zimnej Wody (Malá Studená dolina) Dolina Pięciu Stawów Spiskich (Kotlina Piatich Spišských plies) (powrót tą samą drogą)


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: dość męcząca, doprowadza do najwyżej położonego całorocznego schroniska w Tatrach
czas (bez odpoczynków): ok. 6,5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 15 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

UWAGA! Czas podany wyżej jest czasem bez odpoczynków i obliczony na możliwości średniego tempa ludzi dorosłych. W opisanym tu wariancie, przy wycieczce z 5-letnim dzieckiem, czas ten nawet przy dobrej pogodzie może być 1,5-2 razy dłuższy!

W: Jedziemy dziś na Słowację, planujemy wybrać się do Pięciu Stawów Spiskich.
V: Potrzebujemy kilka Euro.
W: Odwiedzamy kantor w centrum Zakopanego. Kupuję 25 Euro, powinno wystarczyć.
V: Jedziemy drogą Balzera. O popatrz, niespodzianka.
W: Na Wierch Porońcu zrobili rondo.
V: Mijamy Łysą Polanę, Zdziar, Tatrzańską Łomnicę, dojeżdżamy do Smokowca.
W: Stajemy na parkingu, przebieramy się. Idziemy do dolnej stacji kolejki na Hrebienok.
V: Postanowiliśmy sprawić Krasnoludce atrakcję, a sobie oszczędzić nudnego podejścia.
W: Kupujemy bilety po 7 Euro. Krasnoludka jedzie za darmo. Kasjerka ostrzega nas, że wyżej jest zimno.
V: Po kilku minutach wchodzimy do nowoczesnego wagonu. Krasnoludka jest bardzo podekscytowana.
K: Co to jest? A mogę tu stać? Ojej, ruszamy!
W: Kilka minut jazdy i jesteśmy na górze.
V: Ruszamy w stronę Rainerowej Chaty
W: Droga jest odnowiona, wzmocniona betonem. Tyle że las dookoła umiera . Jest na tyle rzadki, że nawet stąd widać wodospady Zimnej Wody.
K: Weź mnie do nosidła. Nóżki mnie bolą.
W: Przecież tu jest z górki.
K: Oj proszę.
W: Kalkuluję, że lepiej jednak wziąć Krasnoludkę na plecy. Bedzie szybciej .
V: Dochodzimy do Magistrali, przekraczamy jeden z wodospadów.
W: Idziemy długimi zakosami wśród kosodrzewiny. Szczyty kryją się w ciemnych chmurach.
V: Pogoda niezbyt zachęcająca.
W: Wreszcie wchodzimy w las i docieramy do schroniska Zamkovskiego .
V: Jest chłodno. Chwilę odpoczywamy, coś jemy. Popatrz, zainstalowali elektryczne zasieki wokół śmietnika.
W: Odstraszacz na niedźwiedzie.
V: Ruszamy w górę Doliny Zimnej Wody .
W: Wysoki próg Doliny Pięciu Stawów Spiskich raz po raz chowa się w chmurach, jednak schronisko momentami widać .
V: Do samego progu idziemy całkiem żwawo.
W: Na początku podejścia mijamy zziajanego, brzuchatego Słowaka. Pyta mnie czy mam nóż i gestem pokazuje, że chciaby sobie odciąć część sadła.
V: Krok za krokiem idziemy w górę.
W: Czekaj, nie nadążam.
V: Strasznie wolno idziesz.
W: Niosę przecież Krasnoludkę. Ona naprawdę dużo waży.
V: Sapiesz jak lokomotywa.
W: Wreszcie, już pod sam koniec, kapituluję. Weź ją proszę ode mnie choć na chwilę.
V: Zakładam nosidło z Krasnoludką .
W: A ja plecak... ale lekko!
V: Po chwili stwierdzam, że Krasnoludka może właściwie iść sama .
K: Ale kamienie!
W: Tam wyżej będą fajniejsze, takie wygładzone.
V: Po kilku minutach docieramy do schroniska .
W: Z ulgą wchodzimy do środka. Musimy koniecznie zjeść czesnaczkę.
V: Po chwili pałaszujemy aromatyczną zupę. Krasnoludka dostaje bylinkový čaj.
W: Pogoda na zewnątrz psuje się coraz bardziej. Aż się ciemno robi.
V: Trzeba szybko iść w dół.
W: W dół moge ją nieść, nie ma problemu.
V: Jeszcze szybkie zdjęcie i ruszamy.
W: Ogarnia nas mokra mgła . Jest ponuro, nie widać dna doliny. Ludzi na szlaku też zrobiło sie niewiele.
V: O rany, ile jeszcze?
W: Docieramy wreszcie do płaskiej części doliny. Uff... kolana mnie już bolą.
V: Teraz już szybki marsz w dół. Momentami pada. Paskudnie się zrobiło.
W: Przed schroniskiem Zamkovskiego jest mini placyk zabaw. Ciężko nam oderwać od tego Krasnoludkę.
K: Jeszcze moment, proszę!
W: Nie, musimy schodzić, jeszcze jest spory kawałek, a niedługo się ciemno zrobi .
V: Zakosami Magistrali docieramy do skrzyżowania przy Rainerovej Chacie. Znów pada.
K: Ja chcę pelerynkę.
W: Wyglądacie jak typowi zdobywcy Giewontu .
V: Za Hrebienokiem wypogadza się. Schodzimy do Smokowca asfaltową drogą.
K: O, kolejka!
W: Zobacz, tu wagoniki się mijają.
K: O znów jedzie!
W: No przecież już widziałaś, nie traćmy czasu.
V: Daj jej popatrzeć, niech się nacieszy.
K: O i znów będzie jechać!
W: Idźmy szybszym tempem, bo nigdy nie dojdziemy.
V: W Smokowcu robimy zakupy w miejscowym markecie.
W: Wracamy już po ciemku. Od Łysej Polany jedzie przede mną jakiś wybitnie strachliwy kierowca, bo na zakrętach zwalnia do 10 km/h. A wyprzedzić się go nie da. Szału można dostać!
V: Nie złość się, wycieczka mimo wszystko się udała.

by v&w

powrót do listy tras