na Nosal
(11 września 2014)

Murowanica Nosal Murowanica


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: niewyczerpująca, ładna widokowo
czas (bez odpoczynków): ok. 1,5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 2 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

UWAGA! Czas podany wyżej jest czasem bez odpoczynków i obliczony na możliwości średniego tempa ludzi dorosłych. W opisanym tu wariancie, przy wycieczce z 5-letnim dzieckiem, czas ten nawet przy dobrej pogodzie może być 1,5-2 razy dłuższy!

W: Przyjeżdżamy wczesnym popołudniem. Pogoda jest taka sobie - pochmurno, deszczowo. Chciałbym pójść choćby na krótką, rozruchową wycieczkę.
V: Jakoś zmęczyła mnie ta podróż. Może idź sam?
W: Pójdę z Krasnoludką, wejdziemy na Nosal. Wycieczka krótka, więc nawet jakby padało to nic nam nie będzie.
V: Ok. Podjadę z wami do centrum, kupię ubezpieczenie na kolejne dni na Słowację.
W: Pakujemy się z Krasnoludką do samochodu, jedziemy w okolice Ronda, po drodze wysadzając Violavię przy Krupówkach. Parkujemy niedaleko bramy COS. Góral starszej daty, który jest tu parkingowym, pyta dokąd się wybieramy. Po usłyszeniu, że na Nosal, nieco się dziwi, że w taką pogodę nam się chce. Spytany o cenę parkingu rzuca "a dojcie piątkę". Krasnoludka trafia do nosidła, instaluję daszek i ruszam w stronę Murowanicy. Niestety ten daszek to jakaś tandeta w porównaniu z oryginalnym, który kiedyś nam zaginął. Opada, przekrzywia się, w ogóle nie można go umocować w stałej pozycji. Nie wiem jak producent to sobie wyobraża i czemu nie produkuje już tych starego typu. W końcu wkurzony demontuję to ustrojstwo.
K: Ale teraz będzie na mnie padać!
W: I tak padało. A będziesz coś widzieć. Przy Murowanicy przekraczamy potok i mijamy zamkniętą budkę z biletami do parku . Krasnoludko, jesteśmy znów w górach. Ostatnio byliśmy rok temu, pewnie niewiele pamiętasz.
K: No niewiele. Ale ładnie jest.
W: Ładnie ale mokro. Podejście jest błotniste i śliskie . Na dodatek jest dość ciepło, co w połączeniu z wielką wilgotnością powoduje, że w kurtce i polarze pocę się tragicznie. Polar szybko wędruje do plecaka. Przekraczamy jakieś połamane drzewa, po niektórych trzeba przejść. W takich miejscach muszę szczególnie uważać. Wreszcie mijamy pierwsze skałki.
K: Ale fajne! Wysoko!
W: Owszem, dość wysoko. Ale ładnie widać całą dolinę i kolejkę linową na Kasprowy Wierch. Widzisz? O tam .
K: Tak, widzę.
W: Męczące to podejście, ale w końcu mijamy górną stację kolejki narciarskiej i wychodzimy na skalisty wierzchołek Nosala. Wyjmuję Krasnoludkę z nosidła .
K: Ale ładny widok.
W: Ładny, ale pamiętaj, nie podchodź do krawędzi, a jak się wspinasz, to używaj rączek. Tu jest ślisko i dość niebezpiecznie. A w ogóle to zjedzmy coś. Masz batonika .
K: Mniam!
W: Co i rusz pod nami przepływają chmury. Robimy sobie kilka zdjęć. Na szczęście tu nie pada. Ale pora schodzić w dół. Może teraz pójdziesz sama?
K: Dobrze, ale dasz mi kijek?
W: Pewnie, tylko muszę go skrócić . Pamiętaj, ja Ciebie utrzymam, ale Ty mnie nie. Idziemy za rekę i słuchasz mnie jak iść, zwłaszcza po skałach.
K: Dobrze.
W: Z początku idzie nam się nieźle, ale w lesie, gdzie są skały i kamienne schodki, robi się niemożliwie ślisko. Robimy kroczek za kroczkiem, asekuruję Krasnoludkę. W końcu docieramy na sam dół. Niemal od razu zaczyna się ulewa. Stajemy pod daszkiem zamkniętej budki TPN. Nie chroni on jakoś specjalnie, ale nie pada wprost nad głowę.
K: Ile jeszcze będzie padać?
W: Na szczęście już przestaje. Możemy iść do samochodu. Podobała Ci się wycieczka?
K: Bardzo!
W: Jutro pójdziemy w wyższe partie gór.

by v&w

powrót do listy tras