przez Ornak na Siwą Przełęcz
(29 sierpnia 2005)

Kiry Dolina Kościeliska schronisko Ornak Przełęcz Iwaniacka Ornak Siwa Przełęcz (powrót tą samą drogą)


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: dość łatwa, piękna widokowo.
czas (bez odpoczynków): ok.6-7 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 21,5 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Czwarta rano pobudka, ale tym razem nieco wygodniej, bo mamy transport. Rodzice jadą na tydzień, my niestety tylko na 3 dni; trzeba maksymalnie wykorzystać czas.
V: Szybko dojeżdzamy, przepakowujemy plecaki i myk w góry. Wymyśliliśmy dla Rodziców wycieczkę po jaskiniach Doliny Kościeliskiej; my mamy ambitny plan: zdobyć najwyższy szczyt Tatr Zachodnich - Bystrą.
W: Plan jest nieco "nielegalny", bo szlak na Błyszcz (choć znakowany) oficjalnie nie istnieje na mapach, żeby ludzie nie wchodzili na Błyszcz, skąd na Bystrą jest kilkanaście minut - ale przez granicę, a przekraczenie granicy w tym miejcu jest zabronione.
V: Pamiętasz historię tego gościa, co się przez tą rozbieżność pogubił?
W: Sam Ci link przesyłałem.
V: Piękny dzień, upał, słońce.
W: Wchodzimy do Kościeliskiej po południu, a tu niespodzianka: mało ludzi. Nawet bardzo mało. Ewidentnie koniec wakacji. Miło.
V: Idziemy z Rodzicami, więc tempo średnio wolne, a nam się w końcu dość spieszy.
W: Instruujemy ich, co, gdzie i jak, rozstajemy się przy szlaku do Jaskini Mroźnej i prujemy do przodu.
V: Szybka fotka przy schronisku i w górę na Przełęcz Iwaniacką. Po drodze mijamy jakąś wycieczkę, potem oni nas, znowu my ich.
W: Patrz, tam Dolina Tomanowa , Ciemniak, tym grzbietem szliśmy w lipcu, pamietasz?
V: Podejście daje mi w kość.
W: Zaczynasz zostawać w tyle, przystawać.
V: Denerwujesz się, że nie mamy czasu. Po cholerę brałam ten statyw, obiektywy?
W: Na przełęczy chwila przerwy na przekąskę. Nie podoba ci się, bo niewiele widać, jedynie Kominiarski Wierch . Kiedyś można było tam wejść, jeszcze pamiętam.
V: A teraz nie można? Dlaczego?
W: Nie wiem, może jakiś obryw albo ochrona przyrody. Idziemy dalej.
V: Kawałek przez las, potem stromo przez kosodrzewinę. Ale za to widoki coraz lepsze.
W: Pierwszy wierzchołek na grzbiecie Ornaku . Przed nami Ornak w całej okazałości, Bystra jest tam , a tam w głębi Smreczyński Staw, jedyny większy staw w Tatrach Zachodnich w Polsce .
V: Kawał drogi... Rozstawiam nieszczęsny statyw, robimy panoramę. Wypróbujmy ten filtr polaryzacyjny . Poganiasz mnie.
W: Musimy iść szybko. A ty wleczesz się coraz wolniej.
V: Beznadziejne przejście przez Siwe Skały.
W: Nie wiem, czemu szlak prowadzi wierzchołkiem, zresztą miejscami trudno w ogóle stwierdzić, którędy przebiega. O tam są Siwe Stawki.
V: Jak dwie kałuże .
W: Schodzimy w dół, Ty wleczesz się noga za nogą. Zaczynam się obawiać, że tym tempem możemy nie zdążyć przed zmrokiem.
V: Kawałek za Siwą Przełęczą kapituluję. Nie mam siły, jęczę.
W: Siadamy. Trochę jestem zły, bo się nastawiłem na tą Bystrą, pogodę mamy idealną, no ale przecież na barana cię nie wezmę. A ty siedzisz i chlipiesz.
V: Bo ja też bardzo chciałam tam wejść...
W: Wymyślam naprędce plany awaryjne: albo zejdziemy przez Dolinę Starej Roboty do Doliny Chochołowskiej, albo wracamy tą samą drogą, ale gdzieś na końcu Ornaku poczekamy na zachód słońca.
V: Wybieram to drugie. Porobimy jakieś fajne zdjęcia. Z nosami na kwintę wstajemy.
W: No uśmiechnij się, zobacz jak tu ładnie .
V: Na ostanim wzniesieniu na Ornaku rozsiadamy sie wygodnie , jemy "kolację" i czekamy na zachód słońca, pstrykając masę zdjęć .
W: Idealnie widac Tatry Wysokie .
V: Siedzimy w cudownej ciszy, słońce ubłękitnia ślicznie góry. Cudnie...
W: Może nie czekajmy do samego zachodu słońca, tylko zróbmy jeszcze kilka zdjęć i wracajmy, bo kawał drogi przed nami.
V: Wolałabym nie iść po ciemku.
W: Ja też.
V: Schodzmy. Na Przełęczy Iwaniackiej gdzieś między drzwami zachód słońca .
W: Teraz w dół przez las w zapadającym mroku.
V: Pędzimy na łeb na szyję, ześlizgujemy się, nogi się plączą. Na szczęscie coś jeszcze widać, ale zaczynam się bać.
W: Robi się nieswojo.
V: Uff, schronisko. W ostaniej chwili, jeszcze moment i byłaby już noc.
W: Dobrze, że nie poczekaliśmy w górze do zachodu, bo byśmy po tych śliskich kamieniach. A dnem doliny można iść nawet nocą.
V: Mimo wszystko boję się. Najgorsze są odcinki, gdy droga wchodzi w las, wtedy każde drzewo i każdy kamień zdają sie być niedźwiedziem albo jeszcze gorszym potworem.
W: Kurczowo ściskasz mnie za rękę. Uspokajam cię, jak mogę.
V: Co tam jest?!
W: Gdzie? To tylko kamień, co mnie straszysz.
V: Jest już zupełnie ciemno.
W: Już niedaleko, GPS mówi że 3 km. Przed nami chyba idą jacyś ludzie.
V: Gdzie?!
W: Nie bój się. Wyjąć latarkę?
V: Wyjmij. Uff, od razu raźniej. Przed nami kilkoro turystów, spóźnionych jak my. Światło latarki odbija się od ich plecaków.
W: Mijamy ich. Jakaś pani pyta: daleko do jakiejś cywilizacji? Pięćset metrów, mówię.
V: Ostani odcinek lasu, ale widać już światła w Kirach. Mam nadzieję, że złapiemy jeszcze busa, bo jakoś nie mam ochoty zasuwać jeszcze 4 km asfaltem.
W: Jest bus. Jak pan poczeka chwilę, to będzie więcej pasażerów. Ładujemy się i po chwili jesteśmy wreszcie w "domu".
V: Jutro wstajemy wcześnie?
W: No tak. Orla Perć?
V: Wejdźmy na Krzyżne, a potem zobaczymy, ok?
W: Dobrze.

by v&w

powrót do listy tras