na Świnicką Przełęcz przez Kasprowy Wierch
(19 lipca 2005)

Kuźnice Myślenickie Turnie Kasprowy Wierch Beskid Przełęcz Liliowe Skrajna Turnia Przełęcz Świnicka Dolina Gąsienicowa Przełecz Między Kopami Boczań Kuźnice


otwórz mapkę w nowym oknie

trasa: łatwa, obfitująca w piękne widoki na Dolinę Bystrej i zachodnią część Doliny Gąsienicowej.
czas (bez odpoczynków): ok. 5,5 h
dystans (bez uwzględnienia różnic wysokości): ok. 16 km

  zobacz trasę (wizualizacja 3D)

  zobacz profil wysokościowy trasy

W: Rano pogoda taka sobie, ale może się wypogodzi. Wymarsz. Cel: Świnica. Przez Kasprowy Wierch. Stąd, z Krzeptówek, możemy podjechać busem, albo przejść się Drogą pod Reglami. OK, mówisz. Idzie się nam strasznie mozolnie, mijamy kolejne dolinki reglowe. Skocznia, trzeba obejść. Stragany, ludzie, jak na odpuście. Rondo. Jeszcze trochę. Wleczesz się wolno, a jeszcze nie zaczęliśmy piąć się pod górę. Wreszcie Kuźnice.
V: Nie mam siły. Kupujemy słodkie buły "na wzmocnienie" , o dziwo to pomaga. Teraz pod górę. Nad głowami przesuwa się od czasu do czasu ze świstem wagonik kolejki. Obok cudne omszałe kamienie w korycie potoku, i taka śliczna mgiełka się nad nimi unosi... Robię zdjęcia. Pniemy się w górę lasem. Daleko jeszcze, pytam co chwila. Widać budynek stacji pośredniej kolejki .Połowa drogi, mówisz. Jesli chodzi o odległość. Ale teraz będzie dopiero stromo. Rany, chyba padnę.
W: Koniec lasu. Ale nie widać i tak, dokąd zmierzamy, bo szczyt otula mgła. Patrz, tam widać Kopę Kondracką i Giewont, byliśmy tam wczoraj.
V: Śliczna ta mgła, tak tańczy na wietrze, w strzępkach, jak wata cukrowa...
W: Śliczna, ale nie wiem, czy w takich warunkach jest sens iść na Świnicę. No zobaczymy, jak będzie dalej. Widzisz ten stok? Zimą można stąd zjechać na nartach aż do Kuźnic, a nawet niemal do Krupówek.
V: Ale stromo! Zimno się robi. Wilgoć nas dosłownie otula. Brrr! Ten budynek to górna stacja kolejki krzesełkowej, mówisz. A tamten? No to już obserwatorium meteo. Szczyt. Fajnie. Ale jaki ziąb!
W: Odpoczywamy chwilę, zakładasz na siebie wszystko, co mamy w plecaku; Świnicy nie widać zza mgły .
V: Chodźmy stąd szybko, mówisz i skrzywiony spogladasz na różnobarwny tłum. Szybko mijamy dosłownie oblepiony ludźmi Beskid.
W: Wjeżdżają kolejką, drepczą na najbliższy szczyt; chodźmy dalej, tam będziemy sami.
V: Już nie widać w ogóle, dokąd idziemy . Ścieżka biegnie przez zasypane głazami zbocza, w dole chyba jakaś dolina, ale za białą zasłoną mgły.
W: Mijamy kogoś, pozdrawiamy się. Spotkaliśmy kozice, mówią. Idziemy i wypatrujemy. Są. Nie boją się, podchodzimy na jakieś 15 metrów, robimy zdjęcia. Stań tam, będzie widać, jak blisko są .
V: Przełęcz Świnicka, znak "szlak bardzo trudny". Zrób mi zdjęcie, proszę. Szczytu nie widać.
W: Nie ma co się pchać na górę, i tak nic nie zobaczymy. Popatrz, tu jest szlak do Doliny Gąsienicowej, tędy zejdziemy.
V: Ale skały! Podoba mi się to zejście. To jak taka perć, mówisz. Co to jest perć? No taka wysokogórska ścieżka. Aha.
W: Widać Stawy Gąsienicowe. Moja ulubiona dolina. Obok ścieżki całe połacie śniegu. Zrób mi zdjęcie, mówisz . Widzisz tam? To Zielony Staw. Tam odpoczniemy.
V: Jemy na wielkim głazie tuż nad brzegiem stawu . Mgła wypłoszyła wszystkich i wydaje się wyciszać wszelkie odgłosy; jest tak cudownie cicho.
W: Idziemy dnem doliny, mijamy połączenie szlaków. Tam jest schronisko Murowaniec, ominiemy je górą. Pogoda psuje się coraz bardziej.
V: Umawiamy się, że od Przełęczy Między Kopami ja niosę plecak. Jeszcze kawałek pod górę, potem tylko w dół, mówisz.
W: Na przełęczy zakładasz plecak, robię ci jeszcze zdjęcie , chowam aparat i w tym momencie zrywa się wichura i zaczyna lać. Pada może ze 3 minuty, ale wystarcza, by przemoczyć nas totalnie. Przez Skupniów Upłaz i Boczań idziemy w stronę Kuźnic. Droga przez las nie chce się skończyć.
V: Ledwo żyję, ślizgam się na mokrych kamieniach, ciągle w dół, i jeszcze ten cholerny plecak!
W: Może jednak od jutra tylko ja go będę nosił, co? Słychać potok, to to rozlewisko w Kuźnicach, co się nim zachwycałaś. Dobrze, że nie weszliśmy na Świnicę, bo byśmy się z niej ześlizgiwali w deszczu.
V: Kuźnice. Zjadamy ostanie kawałki czekolady. Właściwie możemy wracać na piechotę.
W: A rano nie miałaś siły. Dobrze, pokażę ci Krupówki, zjemy kolację.
V: Schodzimy porządnie zmęczeni, jemy coś ciepłego, potem przebijamy się przez tłum na drugi kraniec Krupówek. Ile ludzi! Właśnie, krzywisz się, chodź szybciej. Wreszcie prysznic i spać. Jutro coś lżejszego, obiecujesz. Do jaskiń Doliny Kościeliskiej możemy iść nawet w deszcz.

by v&w

powrót do listy tras